Piąte miejsce zajęli w grupie IV drugiej ligi siatkarze AZS-u Uniwersytetu Zielonogórskiego. Dla akademików sezon skończył się w połowie lutego, po rundzie zasadniczej.

W ostatni weekend AZS wygrał w Sycowie z zamykającym tabelę Rośkiem 3:1. Podopieczni Wiktora Zasowskiego mieli jeszcze cień szansy na awans do pierwszej czwórki ligi, a w efekcie do fazy play-off. W korespondencyjnym pojedynku Sobieski Żagań w takich samych rozmiarach pokonał jednak MUKS Ziemię Milicką i to drużyna z południa naszego regionu powalczy w czwórce. – Apetyt rósł w miarę jedzenia. Przed sezonem wzięlibyśmy ten wynik w ciemno, ale teraz jest niedosyt – uważa Mateusz Ruciński, kapitan zielonogórskiego zespołu. Przed sezonem AZS miał za cel utrzymanie. Zrobił to w najspokojniejszy z możliwych sposobów, zajmując lokatę, która po rundzie zasadniczej oznacza koniec zmagań. Zielonogórzanom zabrakło jednego punktu do tego, by powalczyć w czołowej czwórce o play-off. – Zagraliśmy bardzo dobry sezon, ale jest też małe rozczarowanie – dodaje M. Ruciński.

Akademicy w sumie zdobyli 30 punktów. Prześledzili już inne drugoligowe grupy. Wszędzie taki dorobek dawałby przepustkę do gry w fazie play-off. AZS pod względem straconych setów zajął drugą lokatę. Zielonogórzanie oddali rywalom w całym sezonie 21 partii. Mniej przegrał tylko lider, Astra Nowa Sól. – Najbardziej szkoda meczu z Aquą-Zdrój Wałbrzych, który przegraliśmy u siebie. Rywal nie postawił wysoko poprzeczki, to my zawiedliśmy – wspomina październikowe spotkanie kapitan akademików.

(mk)