Od 4 marca swoją artystyczną pracę zawiesił m.in. Lubuski Teatr, który dotkliwie odczuwa brak widowni i zaczyna liczyć straty. Odwołane spektakle i zawieszone próby do nowych projektów oznaczają dla aktorów brak pieniędzy. Coraz trudniej artystom utrzymać siebie i rodziny.

W związku ze zwiększającą się liczbą przypadków zachorowań na COVID-19, Premier M. Morawiecki zdecydował o odwołaniu od 12 marca do 25 marca imprez masowych, oraz zawieszeniu funkcjonowania teatrów, oper, filharmonii, muzeów i kin w całym kraju.

Na terenie województwa lubuskiego podległe samorządowi instytucje kultury, w tym i miasta Zielonej Góry musiały zmierzyć się z tą decyzją już tydzień wcześniej. Od 4 marca swoją artystyczną pracę zawiesił m.in. Lubuski Teatr, który dotkliwie odczuwa brak widowni i zaczyna liczyć straty. Odwołane spektakle i zawieszone próby do nowych projektów oznaczają dla aktorów brak pieniędzy. Coraz trudniej artystom utrzymać siebie i rodziny.

O nastroje panujące w Lubuskim Teatrze zapytaliśmy aktorkę Annę Habę.

“Na początku była nasza niezgoda. Ludzie biegali po centrach handlowych, nie przejmując się kompletnie pacjentem zero i sytuacją w Zielonej Górze. Natomiast odbiło się to na nas. Stąd te pierwsze bunty, niecenzuralne słowa cisnące się na usta. Ale kiedy ma się jedyne źródło utrzymania, kiedy mamy dzieci, kredyty, to w tym momencie nie mamy zabezpieczenia finansowego” – Anna Haba.

Artyści rozumieją wprowadzenie ograniczeń w realizowaniu wydarzeń artystycznych, ale wielu z nich może pozostać bez środków do życia. Aktorka wyjaśniła na czym polega specyfika zarobków zespołu artystycznego.

“Jeżeli jest się na etacie w teatrze, tak jak cała nasza grupa Lubuskiego Teatru, to dostajemy podstawę, czyli tzw. etat za gotowość, za udział w próbach, zapewnioną co miesiąc stałą pensję. Dodatkowo za każdy zagrany spektakl dostajemy kilkaset złotych. Jeśli nie zagramy tych spektakli, kilka czy kilkanaście w miesiącu, to jest prosty rachunek –  to są pieniądze, których nie zarobimy” – Anna Haba.

W dalszej części rozmowy z Anną Habą skupiliśmy się na jej pracy w teatrze i na planie serialu „Na sygnale”, w którym gra rolę Lidki Chowaniec. Podzieliła się z nami również swoimi marzeniami.

“Jako reżyserka mogłabym mieć niewiele do powiedzenia. Póki jeszcze mam do powiedzenia jako aktorka, to staram się iść tą drogą. Mam mnóstwo aktorów, którzy mnie inspirują. Uwielbiam charyzmę Krystyny Jandy, uwielbiam patrzeć na Janusza Gajosa. I takim moim cichym marzeniem jest spotkać się z nimi na planie, może na próbach teatralnych. Ale bardzo mnie inspirują aktorzy naszego teatru. Wśród nich Bieta Donimirska, którą uwielbiam obserwować i z nią grać. Jest nietuzinkowa i niezwykle czuła na partnera. Bardzo lubię grać z Ernestem Nitą, Martą Frąckowiak i Olkiem Stasiewiczem. Mamy fantastyczny zespół teatralny”Anna Haba.
Magdalena Faron - Radio Index