Epidemia cały czas podkręca tempo. W zaciszu gabinetów powstają projekty ratunkowe, gdyby liczba zachorowań przekroczyła granice wytrzymałości systemu opieki medycznej. Czy w Zielonej Górze powstanie drugi szpital tymczasowy? Decyzja spoczywa w rękach ministra zdrowia, ale tu, na miejscu, koncepcja i ręce do pracy są już gotowe.

W związku z eskalacją epidemii, decyzją ministra zdrowia z 19 października we wszystkich miastach wojewódzkich mają powstać szpitale alternatywne dla pacjentów z COVID-19. W Lubuskiem pierwszy wybór padł na Centrum Zdrowia Matki i Dziecka, budowane na terenie szpitala uniwersyteckiego w Zielonej Górze. Koszt przyspieszenia jego budowy i przystosowania pomieszczeń pokryje budżet państwa z Funduszu Przeciwdziałania COVID-19. Centrum ma dysponować 170 łóżkami covidowymi, w tym 25 wyposażonymi w respiratory. Na przyjęcie pierwszych chorych ma być gotowe 7 grudnia.

– Mostostal (wykonawca – dop. el) zwiększył już kadrę i poczynił uzgodnienia z dostawcami sprzętu – relacjonowała w minioną środę Sylwia Malcher-Nowak, rzeczniczka szpitala.

Tego samego dnia do podróży na Stadion Narodowy i warszawskie Expo szykowali się Mirosław Szwed, pełnomocnik prezydenta Zielonej Góry ds. powstania szpitala tymczasowego w halach sportowych zielonogórskiego MOSiR-u, Tomasz Cichocki z biura projektowego Arcus-Consult, odpowiedzialnego za projekt adaptacji obiektu oraz Maciej Jakuboszczak, główny wykonawca adaptacji.

 

W oczekiwaniu na decyzję resortu

O możliwości utworzenia drugiego szpitala tymczasowego w regionie, 24 października rozmawiali wojewoda lubuski Władysław Dajczak i wiceprezydent Zielonej Góry Krzysztof Kaliszuk. Miasto zaproponowało wykorzystanie do tego celu dwóch hal MOSiR-u – lekkoatletycznej i tenisowej, oraz zadeklarowało opracowanie koncepcji i projektu wykonawczego przekształcenia obiektu. Teraz oczekuje na decyzję Ministerstwa Zdrowia, o którą już wystąpił wojewoda lubuski.

Całkowity koszt adaptacji oszacowano na blisko 12 mln zł., pozytywna decyzja resortu oznaczać będzie współfinansowanie przedsięwzięcia z budżetu państwa.

– To ma być szpital alternatywny dla pacjentów z całego województwa, ze sprzętem medycznym z Agencji Rezerw Materiałowych. Zaproponowaliśmy, by szpitalem patronackim został 105. szpital wojskowy w Żarach. Zanim zapadnie w tej sprawie decyzja, koncepcyjnie pomaga nam Dariusz Suchorski, dyrektor SP ZOZ MSWiA w Zielonej Górze. W przekształcenie obiektów sportowych w szpital zaangażowane są przede wszystkim firmy z rejonu miasta, ale nie tylko – informuje M. Szwed i niemal jednym tchem wymienia: – Biuro projektowe Arcus-Consult Zielona Góra wykona projekt, Zakład Remontowo-Budowlany z Kopanicy będzie głównym wykonawcą, Elektrociepłownia Zielona Góra dostarczy do obiektu ciepło, Iglotechnik wykona wentylację, energię elektryczną do łóżek pacjentów doprowadzi Mazel, LUG wykona prace oświetleniowe, Abit System instalacje niskoprądowe, Zielonogórskie Wodociągi i Kanalizacja instalację wodno-kanalizacyjną, alternatywną drogę do obiektu położy Zakład Gospodarki Komunalnej, Persa dostarczy wykładziny winylowe, systemem rurociągowym gazów medycznych zajmie się Hydr-Gaz-Med, Linde Gaz Polska zainstaluje zbiorniki z tlenem, a niemiecka firma Otonorm wykona zabudowę hal…

 

Koncepcja już gotowa

Przekształcenie zielonogórskich hal sportowych w szpital covidowy to duże przedsięwzięcie. Planuje się tu nie więcej niż 240 łóżek, w tym maksymalnie 62 łóżka respiratorowe. Na połączonych halach powstałyby oddzielone od siebie strefy intensywnej terapii medycznej, terapii wentylacyjnej i mieszana do kwalifikacji pacjentów.

– Lokalizacja jest dobra, hale znajdują się blisko obwodnicy północnej miasta, z dostępem do drogi ekspresowej S-3. Aby zapewnić bezkolizyjny wjazd i wyjazd z obiektu zbudujemy tu jeszcze drogę alternatywną – mówi M. Szwed. – Koncepcja adaptacji jest gotowa.

Jej autorem jest biuro projektowe, które kilka lat temu opracowało projekt obiektu przy Sulechowskiej. Arcus-Consult zna go jak własną kieszeń.

– W poniedziałek, 19 października, nas i inne firmy miasto poprosiło o współpracę, od razu każdej dając do odrobienia pracę domową. Nie przypominam sobie, by którakolwiek się zawahała. Są takie sytuacje, w których reaguje się na zasadzie: jest potrzeba – jest działanie. To była jedna z nich – przyznaje T. Cichocki. W pracach koncepcyjnych architektom pomocą służył dyrektor polikliniki, wsparciem okazały się też rekomendacje resortu zdrowia, dotyczące adaptacji obiektów halowych na tymczasowe szpitale.

–  Zbieramy też doświadczenia z miejsc, w których te problemy są już rozwiązywane. Po co powielać błędy? Wybieramy się na Stadion Narodowy do Warszawy – mówi Cichocki, który zadania stojące przed wykonawcami i producentami, nazywa listą problemów do rozwiązania. Wszystkie zostały z nimi omówione. – Gdy będzie decyzja, musimy mieć pewność, że jesteśmy gotowi do natychmiastowej realizacji inwestycji. Bo ogromnym wyzwaniem jest czas – wyjaśnia.

Obiekt ma zostać zaadoptowany w dwa, trzy miesiące. Efekt prac musi zaspokoić potrzeby zespołu medycznego, który w nim będzie pracował.

 

Oby nie był potrzebny

– Ten układ jest idealny. Dwa duże prostokąty ze sporym zapleczem sanitarnym, które każdy szpital musi posiadać – mówi anonimowy lekarz, którego poprosiliśmy o opinię. – Rozwiązanie też sensowne, bo przygotowuje na sytuację, w której zasoby szpitalne zaczną się wyczerpywać. Podobne wprowadzał Nowy Jork, Berlin, miasta krajów azjatyckich. Pozostaje realizacja i to, co najważniejsze… czyli kadra – dodaje.

Potrzeby kadrowe poznamy lada dzień, kalkulacji w tej chwili dokonują poproszeni o współpracę anestezjolodzy. Pierwsze szacunki, dotyczące części respiratorowej przyszłego szpitala, mówią o 12 anestezjologach i 30 pielęgniarkach. Skąd ich wziąć? Premier i minister zdrowia podpowiadają: ze szpitali powiatowych. Bo w warunkach wojny z pandemią, kadrę medyczną przygotowaną do pracy z respiratorami należy skupić w możliwie niewielu miejscach. Ale żaden z lubuskich szpitali powiatowych nie cierpi dziś na jej nadmiar! W oczekiwaniu na decyzję ministra, miasto przygotowuje więc wariant awaryjny. W nim do szpitala tymczasowego przy Sulechowskiej trafią pacjenci, którzy nie wymagają intensywnej tlenoterapii. W miejscu, które miało być do tego przystosowane w wariancie pierwszym, personel wykonywałby triaż i ocenę stanu pacjenta, odciążając SOR-y, a chorzy wymagający leczenia respiratorami trafialiby do szpitala, w którym jest kadra i sprzęt.

– Jesteśmy w stanie to zrobić – mówi M. Szwed o przemianie hal sportowych w szpital. – Byle zapewnić ludziom bezpieczeństwo, gdy zajdzie taka potrzeba. Ale oby nigdy nie nadeszła.

(el) - łz