Milczałem, choć wiedziałem, że kłamią. Nie chciałem się wdawać w polityczne przepychanki. Ale czasami mały kamyczek uruchamia lawinę i uznałem, że czas publicznie powiedzieć: W sprawie DPS  czołowi lubuscy politycy PO kłamią w żywe oczy.

Tę informację powtarzali wszyscy: podopieczni DPS „Kombatant” przyjechali do gorzowskiego szpitala z otwartymi ranami, odleżynami, niemal robakami. Dyrektor szpitala wręcz napawał się tą informacją i sprzedawał ją wszędzie, potwierdzali to lekarze, marszałek Elżbieta Anna Polak, w niektórych kręgach nazywana już Elżbietą Anną De Mon, w nawiązaniu do Cruelli de Mon, demonicznej postaci ze słynnej disneyowskiej kreskówki „101dalmatyńczyków”, poświeciła temu ze trzy posty, jej główny przyboczny Sebastian Ciemnoczołowski, takoż. Zwołane konferencje prasowe…

Wiedzieliśmy, że kłamią ( Skąd? Będzie w ostatnim akapicie). Ale nie mogliśmy tego głośno mówić bo byłoby słowo przeciwko słowu, a mało kto by nam uwierzył. Ale teraz możemy powiedzieć głośno: KŁAMALI! Dyrektorzy szpitala, marszałek  województwa i szef klubu radnych w sejmiku.  KŁAMALI! A rzekomo niezależne media łykały to jak gęsi proso i żaden „dziennikarz”, a tym bardziej „dziennikarka śledcza”, nie zadał sobie trudu sprawdzenia tych „rewelacji”, choćby prosząc o stanowisko drugiej strony, czyli pracowników DPS.

Doniesienia o „licznych” odleżynach spowodowały, iż wojewoda poprosił o wizytację na oddziale wojewódzką konsultant w dziedzinie pielęgniarstwa geriatrycznego dr.n.med. Joannę Hoffman-Aulich oraz wojewódzką konsultant w dziedzinie pielęgniarstwa opieki długoterminowej osób starszych mgr Otylię Schoenborn. Protokół z tej wizytacji nie jest długi: ledwie dwie strony. Z dokumentu, który mam nadzieję w całości zostanie opublikowany na stronie internetowej DPS, wynikają dwie rzeczy: nie było żadnych „otwartych ran”, „robaków”, a na prawie siedemdziesięciu zarażonych COVID mieszkańców DPS odleżyny miało… trzech. (kto kiedykolwiek zajmował się ludźmi leżącymi wie, że u leżących tygodniami ludzi praktycznie nie da się tego uniknąć). Tu pozwolę sobie zacytować ostatnie zdanie dokumentu: „Sytuacja zdrowotna mieszkańców DPS nie odzwierciedla skali zaniedbań pielęgnacyjno-opiekuńczych przedstawianych przez media, dyrekcję, personel lekarsko-pielęgniarski Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie Wielkopolskim”.

Umiecie czytać ze zrozumieniem? To językiem bardzo dyplomatycznym napisane: KŁAMALI.

Powstaje pytanie dlaczego? Moja teza jest taka: KŁAMALI bo uważali, że tym kłamstwem uderzą w prezydenta Zielonej Góry Janusza Kubickiego. KŁAMALI bo uważali, że da się powiedzieć, iż za „liczne odleżyny odpowiada Janusz Kubicki bo to on przecież osobiście pielęgnuje staruszków w DPS”.

I mówiąc szczerze to się im chyba udało. Przynajmniej tymczasowo.

To, że KŁAMALI  dyrektorzy szpitala – jestem w stanie zrozumieć. Wszak to politycy rzuceni, niczym w PRL, na „odcinek służby zdrowia”. Ale dlaczego to kłamstwo firmowali inni, w tym marszałek Polak? Wszak oni powinni zrozumieć, że oskarżenie o zaniedbania pielęgnacyjne uderza nie tyle w prezydenta ile w personel DPS. Uderza w panią Dorotę i panią Marię, w panią Ewę i panią Swietłanę, w panią Agnieszkę i panią Małgosię. To tak naprawdę ich kłamliwie oskarżyliście o niedopatrzenia. Oskarżyliście kobiety, które do ostatniej godziny przed ewakuacją pensjonariuszy, robiły co w ich mocy by dbać o tych starszych ludzi. Siedziały na 24-godzinnych dyżurach, po których nie wracały do rodzin lecz jechały się przespać do domu dla podanych kwarantannie, by następnego dnia wrócić i znów się nimi opiekować. Jedna z nich była w pracy trzy dni i trzy noce z rządu, rekordzistka nie opuściła swego stanowiska przez 5 dni łapiąc chwile snu na służbowej kozetce. Bo taka była potrzeba… A Wy – lubuscy politycy PO, kłamaliście o efektach ich pracy by móc uderzyć w prezydenta.

Te kobiety BARDZO to przeżywały. BARDZO! Wiedziały co robią, wiedziały jak jest naprawdę, a słyszały i czytały, że nie potrafią pracować, ze się nie nadają. Czy KŁAMIĄC zdawaliście sobie sprawę, że ranicie prostych ludzi? Czy wydawało Wam się, że rzucając kłamstwami by ubrudzić Kubickiego nie szkalujecie załogi DPS? czy myśleliście, że burzycie zaufanie między pensjonariuszami, a ich opiekunkami? Czy pomyśleliście chodź przez sekundę o tym co czuli bliscy mieszkańców DPS słuchając i czytając te słowa? Jakie musieli przechodzić katusze? Jakie złe myśli musieli kierować pod adresem personelu…

I to w imię czego? Politycznej hucby?

Czy dociera do Was, że dziś większość z pracowników , których KŁAMLIWIE oskarżaliście, nie ma ochoty wrócić do pracy? Że poszli na zwolnienia lekarskie? Że skutkiem waszych KŁAMSTW jest to, że dziś ciągle nie można skompletować obsady DPS i będzie to trudne jeszcze, jeszcze długo?

Czym różnicie się od PiS? Czym różnicie się od premiera Pinokio- Morawieckiego?

A gdybyście mi chcieli zarzucić demagogię, gdyby jakaś mieszkanka gminy Zabór, jakiś aktywista Ruchu, który DPS zna tylko z oglądu zza plota, gdyby jakaś „dziennikarka śledcza”, która wierzy tylko „tajemniczym informatorom” chcieli się na nie rzucić  to na swoją obronę mam tylko jedno: Byłem w Domu Pomocy Społecznej „Kombatant” .Spędziłem tam 6 dni i 5 nocy, do chwili kiedy ostatni pensjonariusz opuścił czasowo budynek, pomagając, tak jak potrafiłem tym nielicznym, który zostali na posterunku. Zmywając garnki i karmiąc leżących, pośrednicząc w organizacji różnych rzeczy – od jedzenia po zaopatrzenie w środki ochrony. I rozmawiając, dużo rozmawiając z tymi, którzy zostali na posterunku… Wiem swoje, z pierwszej ręki: tak, ta załoga jest skłócona, najwięksi rozrabiacze są głównym źródłem informacji prasowych ale jest też część załogi, która do prasy nie poleciała, na zwolnienia nie uciekła, tylko w najtrudniejszym momencie dała się zamknąć na kwarantannie i pracowała, pracowała, pracowała. Należą im się wielkie podziękowania, dla mnie  są prawdziwymi bohaterami, dlatego Wasze kłamstwa są dla mnie tak obrzydliwe. Tak – dyrektor Działa był słabym dyrektorem  i NIE – Kubicki, ani nikt w DPS nie jest winien temu co działo się tam od chwili ujawnienia przypadków COVID. Prawie żaden DPS w Polsce sobie z tym nie radzi. Wystarczy wpisać w Google; „Starosta z Psar apeluje o pomoc”, „DPS potrzebują wolontariuszy, “Starosta powiatu dębickiego poszukuje chętnych do pomocy”, „Starosta opoczyński apeluje o pomoc”, “Sytuacja w DPS w Miłowicach, powiat żarski jest bardzo trudna”.

Czym więc się różni Zielona Góra od Opoczna, Dębicy, Psar i wielu innych?  Ano tym, że tam nikt nie używa trudnej sytuacji w DPS do walki politycznej i to takiej w której KŁAMSTWO urosło do rangi poważnej  broni przeciwko nadzorującemu DPS…

                                 Andrzej Brachmański

PS. O tym jak wyglądały ostatnie dni Domu Kombatanta przed ewakuacja będziecie mogli Państwo przeczytać w najbliższym numerze „Łącznika”. Zachęcam do lektury, do zobaczenie „drugiej strony barykady”.

fot. AB