– To zespół walczący, który nie spuści głowy, ale nie sądziłem, że możemy zostać liderem – wyznał Wiktor Zasowski, grający trener AZS-u Uniwersytetu Zielonogórskiego. Nasza ekipa jest na czele II ligi, grupy 4.

Stało się to po ostatnim wygranym meczu z Bielawianką Bester Bielawa 3:0. Akademicy nie dali szans rywalom, pewnie wygrywając wszystkie sety, kolejno 25:18, 25:11 i 25:19. – Ten drugi set to była jakaś masakra. Przeciwnik jakby nie wyszedł na parkiet – stwierdził Mateusz Ruciński, kapitan akademików, którzy mają powody do radości. W trzech kolejkach zielonogórzanie stracili tylko jedną partię i z kompletem zwycięstw są na czele tabeli. – Wiadomo, że to zaledwie po trzech kolejkach. Musimy zrobić szybko zdjęcie, żeby mieć pamiątkę – żartował po meczu Wiktor Zasowski. Grający trener akademików przyznał, że w Zielonej Górze stworzył się fajny zespół. – Musimy być cały czas czujni i cieszyć się z tego, co sobie wypracowaliśmy. Fizycznie i mentalnie wyglądamy bardzo dobrze – dodał.

W inauguracyjnym meczu AZS odprawił bez straty seta MUKS Ziemia Milicka, przed tygodniem pokonał na wyjeździe Olavię Oława 3:1. – Najbardziej podoba mi się to, jak gramy blokiem. Kapitalnie było w Oławie i teraz z Bielawą – cieszył się M. Ruciński. Kalendarz akademikom sprzyja. W sobotę, 19 października zielonogórzanie zagrają na wyjeździe z Ikarem Legnica, który w dwóch meczach zdołał wygrać tylko jednego seta. – Naszą siłą jest kolektyw i świetna atmosfera. Do Legnicy jedziemy po zwycięstwo za trzy punkty, nie ma innej opcji – dodał Mateusz Szmigiel, atakujący AZS-u.

(mk)