Dzisiaj wciąż się mówi o segregacji śmieci i wyrzucaniu np. makulatury do odpowiednich pojemników. Przed laty szkoły organizowały konkursy, by jak najwięcej surowców wtórnych trafiło do skupu. Częstym widokiem na ulicy był wózek wypełniony po brzegi kartonami.

– Czyżniewski! Wszystko się zmienia dookoła, tylko ty jesteś stały, wciąż nie możesz się nauczyć, że patelnię należy umyć zaraz po obiedzie – moja żona jest z powołania nauczycielką i wciąż usiłuje mnie wychować. Wiele, wiele lat po ślubie.

Ze zbirów Mirosława Lorenza
Zbiórka złomu w SP 1 na pl. Słowiańskim

– Teraz z takim wózkiem to najwyżej zobaczysz złomiarza wiozącego zdezelowaną pralkę lub lodówkę. Coraz rzadziej widzę takie obrazki – małżonka powróciła do tematu. A ja sobie przypomniałem, jak w mojej podstawówce nr 2 przy ul. Długiej zbieraliśmy makulaturę. Zbiórka makulatury to była jedna z podstaw pracy społeczno-wychowawczej w zielonogórskich (i nie tylko) szkołach. Mobilizacja, zaangażowanie, poczucie wspólnoty, budowanie postaw obywatelskich… o rany, co ja plotę! Faktem jest, że będąc dziecięciem, w podstawówce również zbierałem makulaturę.

Poczytajcie, jak to z makulaturą było, jeszcze zanim trafiłem do szkoły. „Gazeta Zielonogórska” z 14 grudnia 1961 r.: „Ministerstwo Oświaty rozesłało do wszystkich swoich placówek okólnik w sprawie zbiórki makulatury. W okólniku tym wskazuje się, że szkoły i zakłady opiekuńczo-wychowawcze nie wykorzystują w należytym stopniu istniejących możliwości i ograniczają swoją działalność do przeprowadzenia jednorazowej zbiórki makulatury mimo polecenia, by pracę w tym zakresie traktować jako stałe zadanie wychowawcze, mające jednocześnie duże znaczenie gospodarcze.

Kolejka przed skupem makulatury fot. Bronisław Bugiel

W związku z tym Ministerstwo Oświaty wydało szereg zaleceń, których realizacje winna zmienić istniejący stan. (…) W zbiórce przodują zielonogórskie szkoły. Szkoła nr 1 zebrała w listopadzie 1.455 kg makulatury, a szkoła nr 2 – zamiast 1.000 kg – 1.627 kg.

Najgorzej przebiega zbiórka w LO nr 2 – zebrano tam tylko 90 kg i w nowej szkole przy Batorego, gdzie nie zebrano ani kilograma.” Ciekawe, jak zmotywowano szkoły z końca listy do bardziej aktywnych działań? – Chodziłam do tej na Batorego, ale parę lat później. Zbieraliśmy, zbieraliśmy!!! – odpowiedziała mi na Facebooku Irena Tusz. – I fajnie było – dodała Gosia Włodarczyk. I posypały się wspomnienia.

Podobny pojazd na ówczesnej ul. Świerczewskiego (dzisiaj Kupiecka)
Fot. Bronisław Bugiel

Jadwiga Zalewska: – Za makulaturę można było otrzymać papier, powiedzmy, że toaletowy. Nie pamiętam tylko, ile za ile. Maciej Stawiarski: – Chodziłem do SP 17 w ZG w latach 1969-1977. To był Matrix: kazali nam co miesiąc przynosić (…) makulaturę, zapisywali to w jakichś dziennikach, a na koniec roku ten, który nie wyrobił normy miał obniżone sprawowanie. Dance macabre…

Martyna Znamirowska: – Chodziłam do SP 14, co miesiąc obowiązkowo 1 kg makulatury, od zawsze czytaliśmy gazety więc taką ilość zebrać nie było trudno, jeszcze koleżankom nazbierałam, ale bez entuzjazmu. Czytelnicy wspominali również, że za oddaną makulaturę otrzymywało się talon, np. na dzieła Adama Mickiewicza.

Zbieracz makulatury nieopodal kultowej smażalni ryb przy ul. Kupieckiej
– lata 80. Fot. Bronisław Bugiel

Dokąd udawali się zbieracze makulatury chcący zamienić cenny surowiec na złotówki? Mniejszych skupów było kilka. Zbierano ją również w objazdowych skupach, na które zamieniano stare autobusy. Jednak największy przerób miał wielki skup przy ul. Dąbrowskiego, tuż obok dawnego urzędu gminy (dzisiaj filia urzędu miasta). Tutaj szmaty przerabiano już przed wojną. Zapewne makulaturę również.

                                                            Tomasz Czyżniewski
                                           Codziennie nowe opowieści i zdjęcia
                                                     Fb.com/czyzniewski.tomasz