Mieszkańcy Chynowa nie raz udowodnili, że potrafią się skrzyknąć i zmienić swoją dzielnicę na lepsze. Tym razem wymarzył im się ogród społeczny z prawdziwego zdarzenia, o który sami zadbają. Z pomocą przyszedł Zakład Gospodarki Komunalnej, który dostarczył sadzonki roślin.

Stowarzyszenie Kolorowy Chynów ma nazwę zobowiązującą do dbałości o otoczenie. Bo trudno sobie wyobrazić kolorową dzielnicę bez kwiatów. Mieszkańcy co roku coś upiększają i dosadzają. Bez cienia przesady można powiedzieć, że panie nie rozstają się z haczką i konewką. Te społeczne działania nabiorą teraz rozpędu. W końcu, od czego ma się przyjaciół.

Dzięki puli radnego Zbigniewa Binka, ZGK zasadzi chynowianom 346 szałwi, które ozdobią skwerek koło pętli MZK. Dodatkowo, zostanie zasiana w tym miejscu prawdziwa miejska łąka kwietna. Stanie tam również choinka, którą chynowianie będą samodzielnie przystrajać na święta i przy niej kolędować.

Dla juk kalifornijskich, które zostaną zasadzane w ramach inicjatywy lokalnej znajdzie się miejsce koło zabytkowego dębu, jednego z przyrodniczych symboli Chynowa. Dobre dusze z ZGK przekazały też drewniane palety, w których zwykle przechowuje się rośliny. Będą wykorzystane jako siedziska na skwerze obok boiska Chynowianki. Jesienią oko mieszkańców w tym miejscu będą cieszyć ozdobne drzewka wiśni, wielobarwnych budlei oraz pampasowych traw. Na facebookowej grupie Kolorowego Chynowa szybko powstała grupa chętnych do przygotowania ławeczek. Panowie latali ze szlifierkami, żeby „ociosać” palety i pozbyć się groźnych drzazg, a panie przepięknie je pomalują.

Z puli radnego planowane są również nasadzenia koło szkoły i kościoła. Kiedy? Jak wszystko dobrze pójdzie to już pod koniec sierpnia.

Sami podleją roślinki

– To oczywiste, że chcemy zintegrować i upiększyć naszą dzielnicę – przekonuje radny Zbigniew Binek (Zielona Razem). – I jesteśmy w tym skuteczni. Manna nie spadnie z nieba, trzeba włożyć we wszystko troszkę pracy i serducha. My już mamy trzy zielniki przy Chynowiance, które zostały podarowane przez ZGK w ramach inicjatywy lokalnej. Każdy chętny może skosztować tymianku, bazylii i koktajlowych pomidorków. I teraz, żeby podlać roślinki, mamy specjalny grafik z dyżurami – zaznacza.

– Ogrody społeczne bardzo dobrze sprawdziły się w Warszawie, Gdańsku i Wrocławiu – mówi Krzysztof Sikora, prezes ZGK. – Idea jest taka: my przekazujemy roślinki, a mieszkańcy sami je sadzą, i pielęgnują. Dzięki temu będziemy żyć w jeszcze piękniejszej Zielonej Górze. Bo prawda jest taka, że najbardziej doceniamy to, o co sami musimy zadbać i co kosztuje nas sporo pracy. Te nasadzenia planowaliśmy już wiosną, ale plany pokrzyżował nam koronawirus.

 

(rk)-WZG