Okienko transferowe zamknięte. Kto królem polowania? Kto największym przegranym? Jak stoją akcje RM Solar Falubazu przed sezonem 2021?

Matej Žagar i Max Fricke to nowe twarze w Zielonej Górze. – Ci zawodnicy mają zagwarantować nam emocje – ocenia Wojciech Domagała, prezes klubu. Z Australijczykiem klub podpisał dwuletnią umowę. – Od razu rozmawialiśmy o umowie wieloletniej i zdecydowaliśmy się podpisać dwuletni kontrakt – dodaje sternik klubu.

Do Falubazu nie trafił ostatecznie Rohan Tungate. Australijczyk, który w minionym sezonie pojechał w Zielonej Górze jako gość, podpisał umowę z Unią Tarnów. Tuż przed zamknięciem okienka transferowego tzw. kontrakt warszawski parafował z zielonogórskim klubem Czech Vaclav Milik.

O Falubazie najgłośniej mówiło się nie w chwili podpisywania kontraktów z nowymi zawodnikami, a w momencie, gdy stało się jasne, że lider zespołu w ostatnich dwóch latach – Martin Vaculik – zamienia Zieloną Górę na Gorzów. – Nie rozchodziło się o finanse. Martin dostał od nas godną ofertę, co przyznawał, ale chciał zmienić klimat ze względu na przyjaźń z Bartkiem Zmarzlikiem. Nie szukałbym problemu – zaznacza W. Domagała.

Z taką narracją klubu nie zgadza się Jacek Frątczak. Były menadżer, żużlowy ekspert uważa, że Falubaz powinien zrobić wszystko, aby 30-letni Słowak został w Zielonej Górze. – Odejście Vaculika jest bolesne i będzie bolało jeszcze przez kilka sezonów – uważa. Jednocześnie Frątczak jest zwolennikiem sprowadzenia do Zielonej Góry Maksa Fricke’a. – Będzie on jednak debiutantem w roli lidera. Do tej pory był zawodnikiem bardzo pożytecznym. Miał też skomplikowane problemy sprzętowe. Teraz jednak pojedzie w drużynie, w której będzie musiał zdobywać punkty, wejdzie w rolę jednego z liderów. Z całą pewnością jego przyjście na miejsce Michaela Jepsena Jensena czy Antonio Lindbaecka jest bardzo pozytywne – zaznacza J. Frątczak, który w przedsezonowych notowaniach najwyżej ocenia akcje gorzowian, wrocławian i leszczynian.

Zielonogórzanie, podobnie jak przed poprzednim sezonem, nie będą faworytami bukmacherów i są typowani do walki o utrzymanie, wraz z beniaminkiem z Torunia oraz MR Garden GKM-em Grudziądz. Prezes klubu liczy jednak na to, że Falubaz znów będzie w stanie pokusić się o niespodziankę – W ostatnim sezonie dawano nam małe szanse na sukces, a przez większość czasu byliśmy w topie tabeli ligowej. Weszliśmy do play-offów, jechaliśmy o medale. W żużlu nie decydują nazwiska, tylko wiele czynników. Drużyny określane jako dream-teamy często nie osiągają zakładanych celów – uważa W. Domagała. Działacz podkreśla też, że sytuacja finansowa klubu jest stabilna.

(mk)-ŁZ