W sklepach i na ulicach łatwo zauważyć: wielu odtrąbiło już koniec epidemii, ignorując noszenie maseczek i zapominając o dystansie społecznym. Ale wirus się nie ulotnił.

W Polsce liczba zakażonych przekroczyła 41 tysięcy, w Lubuskiem przez ostatnie 14 dni podskoczyła ponad dwukrotnie. 332 zachorowań (22 bm.) to nadal kropla w morzu pandemii, ale 15 lipca przestaliśmy być zieloną wyspą. Na COVID-19 zmarła pierwsza Lubuszanka. Tydzień później kolejna. Rekordowe 25 nowych zakażeń odnotowaliśmy 10 lipca w Jordanowie, żeby dwa dni później ustanowić nowy rekord – 48 zakażeń. To zamknięte ognisko zakażeń we Wschowie. Zamknięte… czyli zielonogórzanie są bezpieczni?

– Tak. Gdy noszą maseczki i trzymają dystans! – stanowczo odpowiada Waldemar Michałowski, szef bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego w magistracie.

W ostatnich dwóch tygodniach koronawirusa zdiagnozowano również w innych lubuskich powiatach: nowosolskim, słubickim, żagańskim, żarskim, międzyrzeckim, krośnieńskim. W środę 12 mieszkańców Zielonej Góry miało aktywnego koronawirusa, a 74 innych przebywało w domowej kwarantannie.

Sylwia Malcher–Nowak, rzeczniczka szpitala uniwersyteckiego, wylicza: mamy 42 pacjentów w izolatorium, w tym 35 żołnierzy z misji, a na oddziale zakaźnym leży 22 pacjentów, w tym kilka osób w ciężkim stanie.

Nie chcemy straszyć. Mówimy: przestrzegajcie reguł!

(el)-ŁZ