– Co wpływa na to, że miasto się rozwija i dobrze się w nim żyje? – zastanawiali się uczestnicy panelu poświęconego rozwojowi Zielonej Góry. Byli zgodni: jesteśmy zielonym miastem, ani za dużym, ani za małym, w którym dobrze się żyje.

Magistrat rozpoczął pracę nad Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego. Pierwsze spotkanie, w formie warsztatów, zorganizowano w grudniu w Zielonogórskim Centrum Pomocy Rodzinie. Przyszło ok. 70 zielonogórzan, głównie z organizacji pozarządowych. Byli też radni i urzędnicy. Zajęcia prowadziły Agnieszka Czachowska, Helena Pomeroy i Maria Skotnicka z Fundacji Sendzimira. Wcześniej współpracowały z magistratem przy internetowej geoankiecie.

– Tworzymy cztery zespoły, których członków dobieramy przypadkowo. Każda grupa wypisuje najważniejsze wyzwania dla rozwoju Zielonej Góry – tłumaczyła H. Pomeroy. Oczywiście najważniejsze wyzwania z tematyki, którymi się grupa zajmuje. Chodziło o środowisko, gospodarkę, jakość życia i społeczeństwo. Na dyskusję wewnątrz grup przeznaczono kilkadziesiąt minut. Wszystkie najważniejsze problemy notowano na arkuszach papieru. Później każda grupa relacjonowała swoje wnioski.

Grupę „Społeczeństwo” reprezentowała Barbara Marcinów. – Uznaliśmy, że najważniejsza jest integracja mieszkańców starej i nowej Zielonej Góry. Potrzebna jest też ustawiczna budowa tożsamości, budowania więzi opartej na wspólnej historii i tradycji – mówiła Marcinów. – Integracja powinna odbywać się np. poprzez budowę świetlic i domów kultury w dzielnicach. Miasto powinno być dla wszystkich. Narastającym problemem jest także starzejące się społeczeństwo. Ważne, by zatrzymać w mieście młodych mieszkańców i przyciągnąć nowych.

Członkowie grupy mówili również o zasobach miasta i jego potencjale. Wielkim plusem jest dodatni przyrost naturalny, mamy ciekawe tradycje, na których można budować tożsamość, powinniśmy lepiej dbać o zieleń.

O zieleni mówili również członkowie grupy „Ekonomia”. – Miasto kojarzone jest z parkami i lasami, z zielenią, to wielki plus. Udane strefy przemysłowe są źródłem mocy – referował Paweł Gołębiowski, wyliczając kolejne atuty: dobre położenie blisko granicy, sieć dróg, możliwość rozwijania turystyki winiarskiej.

– Musimy pracować nad tym, aby zatrzymywać w mieście maturzystów, by studiowali na uniwersytecie. Nie do końca system szkolny dopasowany jest do potrzeb rynku – wyliczał, mając na myśli za małą ilość szkół technicznych.

Trzeci stolik zajmował się środowiskiem. – Tu największym wyzwaniem jest jakość powietrza. Powinniśmy stawiać na odnawialne źródła energii i eliminować piece-kopciuchy – wyliczał Radosław Brodzik. –Trzeba też poszukiwać nowych miejsc parkingowych. Domy powinny być stawiane w takich miejscach, by było możliwie przewietrzenie miasta. Potrzebne są systemy zatrzymywania wody deszczowej, która później może być wykorzystywana do podlewania skwerów i drzew.

Grupa „środowisko” uznała, że do atutów miasta można zaliczyć dobre położenie, nowe ekologiczne rozwiązania transportowe: rower miejski i elektryczne autobusy. Miasto powinno też wykorzystywać firmy działające w sektorze innowacyjnej energetyki.

Ostatnia grupa zajmowała się jakością życia. Oceny były bardzo krytyczne.

– Brak odpowiednich usług na osiedlach, które są zbyt gęsto zabudowane. Ubywa terenów zielonych, układ komunikacyjny jest nieracjonalny – mówił Adam Hreszczuk. Krytykował budowę obwodnicy południowej. Jego zdaniem, lepiej te same pieniądze przeznaczyć na wiadukt na Trasie Północnej – skrzyżowanie z Sulechowską.

Przez całe warsztaty przewijał się temat dbania o tereny zielone i współpracy z mieszkańcami.

– Powinniśmy nie budować tyle w starej Zielonej Górze, nie zagęszczać śródmieścia, powinniśmy więcej budować w dzielnicy Nowe Miasto – mówił Paweł Zalewski. Natychmiast usłyszał pytanie od mieszkańców dawnej gminy, o jakim budownictwie myśli? Pytającym chodziło o dotrzymanie umów połączeniowych, że w dawnej gminie nie będą powstawały blokowiska.

– Chodzi mi o takie budownictwo, na jakie pozwalają dotychczasowe uzgodnienia – odpowiadał P. Zalewski.

Co wpływa na to, że miasto się rozwija i dobrze się w nim żyje? Uczestnicy panelu byli zgodni: jesteśmy zielonym miastem, ani za dużym, ani za małym, w którym dobrze się żyje. W podsumowaniu jako atuty miasta wyliczali: strefy ekonomiczne, potencjał edukacyjny, tożsamość i tradycje, transport publiczny, Wzgórza Piastowskie, dużą ilość organizacji pozarządowych. Mówili również o powrocie do idei miasta ogrodu, która kiedyś była realizowana w naszym mieście. Przy tej okazji padały postulaty o lepsze wykorzystanie winiarstwa w promocji turystycznej, padł nawet postulat, by rozwijać przemysł spożywczy oparty o winiarstwo.

– Wnioski z tych warsztatów zostaną spisane i opublikowane w formie raportu. Będą dostępne na stronie internetowej miasta – zapewniła Małgorzata Maśko-Horyza, dyrektor Departamentu Rozwoju Miasta. – Dzisiaj nie pracowaliśmy nad szczegółowymi rozwiązaniami. Zaplanowaliśmy jednak cykl spotkań poświęconych Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego. W sumie ma być ich osiem. O kolejnych będziemy informować.

(tc)