Wielkim bankietem i koncertem Czerwonych Gitar zakończył się Lubuski Tydzień Seniora, który w Zielonej Górze trwał… Dwa tygodnie – od 7. do 19. października.

– To dlatego, że aż tyle było imprez adresowanych do najstarszych zielonogórzan – wyjaśnia Elżbieta Sochacka, dyrektor Centrum Usług Opiekuńczych w Zielonej Górze.

Przez kilkanaście dni warsztaty rehabilitacyjne w stylu fitness czy wizyty u kosmetyczki przeplatały się z zabawami retro, koncertami zielonogórskiej „Prababy” i nowosolskiego „De Mo”, spektaklami, wspólnym biesiadowaniem, tańcami i uroczystymi spotkaniami. A na koniec, w sobotnie popołudnie, impreza ekstra, czyli tradycyjny wielki bankiet połączony z sentymentalnym koncertem Czerwonych Gitar, których szczyt popularności przypadał na lata 60. i 70. ub. w. Parafrazując słowa piosenki, którą zespół śpiewa od dziesięcioleci, sobotni bankiet był „dozwolony od lat siedemdziesięciu”.

Zdjęcia Jerzy Jackowski

– Mimo to, bezpłatne zaproszenia wśród seniorów rozeszły się z prędkością światłowodu, czyli jak zawsze – śmieje się E. Sochacka, która przed i podczas bankietu pełniła rolę mistrza ceremonii. Fundatorem i organizatorem wydarzenia adresowanego do najstarszych zielonogórzan było bowiem CUO, jednostka budżetowa miasta. – Imprezę wieńczącą Tydzień Seniora zorganizowaliśmy 21. raz, ale wcześniej były to bale na około 200 osób, które od 2015 r., gdy miasto połączyło się z gminą, zmieniły się w bankiety organizowane w Centrum Rekreacyjno-Sportowym przy ul. Sulechowskiej. Na tym ostatnim, w sobotę, było aż 740 seniorów!

– Jak tak dalej pójdzie, będziemy musieli wybudować większą salę, bo ta was nie pomieści – żartował prezydent Janusz Kubicki.

Na sali skąpanej ledowym światłem, zielonogórzanie z najdłuższym życiowym doświadczeniem siedzieli przy 60 okrągłych, po królewsku zastawionych stołach przez firmę cateringową Jefferson’s.

– Zobaczyłem te światła, te stoły pięknie ubrane i zastawione, sztućce na lustrzanych paterach, szampany… i przez moment myślałem, że trafiłem na uroczystą, powyborczą konwencję zwycięskiej partii w Stanach Zjednoczonych! Pięknie to przygotowano. A jaka obsługa! –zachwycał się jeden z panów, który na bankiecie w CRS był pierwszy raz.

Seniorzy przy dźwiękach piosenek zespołu Czerwone Gitary, który do Zielonej Góry przyjechał specjalnie dla nich i śpiewał na żywo swoje największe przeboje, bawili się tak, jakby wciąż mieli po 18 lat. Bo duchem na pewno byli blisko. I choć uroczystość nie miała charakteru balu, to i tak każdy wolny metr kwadratowy podłogi szybko stał się tanecznym parkietem. Kto nie tańczył, bo nie mógł – podśpiewywał z zespołem, komu zdrowie dopisywało, wywijał pod sceną albo między stołami. Tańczyli w popularnym „wężyku”, solo, w parach, a nawet… „odbijanego”. W tym ostatnim przypadku, to seniorki odbijały partnerkom pana prezydenta.

Najstarsza z pań obecnych na bankiecie, które stanowiły tutaj większość – miała 90 lat, najstarszy senior miał ich aż 91. Miasto uhonorowało ich kwiatami, doceniając doświadczenie wszystkich seniorów i dziękując za wysiłek, który włożyli w jego rozwój. Członkom zespołu, który tak skutecznie poderwał najstarszych zielonogórzan do zabawy, podziękowano pamiątkowymi butelkami lubuskiego wina. Jak co roku podarowała je na ten cel Małgorzata Krojcig z winnicy „Stara Winna Góra” w Górzykowie.

(el)