– Las nie jest zbiorowiskiem samotników. To raczej społeczność. Drzewa już dawno „odkryły”, że w grupie żyje się bezpieczniej – uważa Mariusz Rosik, zielonogórski leśnik.

– Spacerując leśnymi duktami, często żywimy przekonanie, że tak właśnie wygląda dziewicze, naturalne środowisko. Mamy rację?

Mariusz Rosik, zielonogórski radny, leśnik z zawodu: – To zależy po jakim lesie spacerujemy. Jeśli jest to np. Puszcza Białowieska, wówczas mamy spore szanse trafić w naprawdę dziewicze zakątki, gdzie nikt nie ingeruje w naturalny proces wzrastania i obumierania. Jeśli jednak dotleniamy płuca w lasach otaczających Zieloną Górę, musimy pamiętać, że to lasy głównie gospodarcze. Zostały posadzone, aby pod koniec swego życia przekształcić się w handlowy produkt.

– A co z walorami zdrowotnymi lasów, nie są istotne?

– Od kilku lat planowa gospodarka leśna uwzględnia dodatkowe funkcje lasu, czyli wychowawcze, dydaktyczne, prozdrowotne i turystyczne. W lasach okalających różne miasta zaczęły się pojawić ścieżki rowerowe, oznakowane punkty wypoczynkowe i widokowe. To długotrwały proces, którego celem jest wspólna dbałość o środowisko. Warto przy tym dodać, że gospodarcze lasy sosnowe wycina się po upływie ok. 100 lat, dęby po ok. 140 latach, brzozy po 80 latach. Patrząc z ludzkiej perspektywy, to prawie wieczność. Z punktu widzenia lasu – to tylko epizod, bo leśnicy stale nasadzają nowe drzewa.

– Las składa się z tysięcy drzew. To indywidualiści z natury czy z wyboru?

– Las nie jest zbiorowiskiem samotników. To raczej społeczność zdolna do zawierania sojuszy i przyjaźni. Drzewa zdolne są nawet do altruizmu, gdy kosztem własnych szans na przetrwanie dokarmiają słabszych sąsiadów. Spacerując po lesie, zwróćmy uwagę na wystające pieńki. Niektóre z nich wciąż mają zielonkawy nalot, co może świadczyć o kontynuacji procesów życiowych za sprawą najbliższych drzew, które wciąż dostarczają pokarm korzeniom ściętego już drzewa.

– W jakim celu drzewa zawiązują sojusze?

– Aby zwiększyć szanse na własne przetrwanie. Drzewa już dawno „odkryły”, że w grupie żyje się bezpieczniej. Jeśli jedno drzewo zostanie zaatakowane przez jakiegoś szkodnika, wówczas zainfekowany pechowiec „ostrzega” sąsiadów przed niebezpieczeństwem, wytwarzając coś w rodzaju zapachu, wówczas sąsiedzi zyskują cenny czas na odpowiednią reakcję w postaci wytworzenia substancji odstraszających agresora. Jeden z najważniejszych sojuszy w życiu drzew zawiązywany jest z grzybami. Poprzez grzybnię dostarczane są środki odżywcze słabszym drzewom. W zamian grzyb zatrzymuje dla siebie część cukrów wytwarzanych przez liście drzew. Ten rodzaj leśnej współpracy nosi miano mikoryzy. Warto w tym miejscu wspomnieć, czym są grzyby tak chętnie przez nas zbierane jesienną porą. To taki zbiornik różnych substancji, np. metali ciężkich, wchłoniętych przez liście drzew, a następnie „wydalonych” poprzez korzenie i zaprzyjaźnioną grzybnię. Dlatego niemieccy naukowcy przestrzegają przed konsumpcją grzybów, zwłaszcza podgrzybków. Według nich, w leśnych grzybach wciąż można odnaleźć ślady radioaktywnej substancji wyemitowanej w powietrze podczas czarnobylskiej katastrofy. Śpieszę od razu uspokoić, że grzyby zbierane w lubuskich lasach są bezpieczne.

– Czyżby w lesie silniejszy nie pożerał słabszego?

– Nie miejmy złudzeń, w lesie dochodzi nie tylko do budujących przejawów współpracy i solidarności. Las to jednak przede wszystkim twarda walka o przetrwanie. Współpracują ze sobą głównie drzewa tego samego gatunku, z „obcymi” twardo walczą o dostęp do wody i słońca. Ogólnie rzecz biorąc, drzewa sobie pomagają tylko wtedy, gdy mają w tym własny interes.

– W jakim kierunku będzie kroczyła gospodarka leśna: jeszcze więcej drzew iglastych czy powrót do drzew liściastych?

– W przypadku lasów okalających Zieloną Górę mamy do czynienia głównie z piaskami, na nich będzie na ogół rósł tylko las sosnowy, który leśnicy dzielą pasami brzozy. Tendencja jest taka, aby las sosnowy był uzupełniany w ok. 20 proc. drzewami liściastymi. W tym celu poszukuje się enklaw charakteryzujących się dobrą glebą, aby w takich miejscach sadzić dęby lub buki. Inną ciekawą zmianą jest ograniczenie jednorazowo wycinanej powierzchni lasu do 4 hektarów, na tej samej „działce” pozostawia się nienaruszone skupisko drzew, które powinno zajmować ok. pięć procent powierzchni wyciętego lasu. Leśnikom chodzi o to, aby w nienaruszonym stanie przetrwał ekosystem składający się nie tylko z flory, ale także z fauny, w tym z grzybów i innych mikroorganizmów.

– Dziękuję.

Piotr Maksymczak - ŁZ