W związku z pierwszym w Zielonej Górze przypadkiem zakażenia koronawirusem, MZK zawiesił do odwołania tzw. ciepły guzik, którym pasażerowie sami otwierają drzwi autobusu.

Powodów do paniki na razie nie ma, ale miejski przewoźnik woli dmuchać na zimne. – Wzorujemy się na innych miastach, ciepły guzik wyłączono już w Poznaniu, Warszawie i Lublinie – wyjaśnia Jacek Newelski, kierownik działu rozkładu jazdy w MZK. – Stosujemy też inne środki ostrożności. Regularnie dezynfekujemy kasowniki, automaty i poręcze.