Ten Bachusik wprost rozsadza autko, którym zajechał na Winne Wzgórze. Nie tylko posturą, ale również wewnętrzną energią. W końcu reprezentuje firmę energetyczną.

Autko przypomina słynnego volkswagena garbusa w wersji kabriolet. Bachusik się w nim nie mieści, jedna noga wystaje. A ta wtyczka z tyłu? Taka zwykła, jak od nocnej lampki?

– Chyba takich nie używacie do ładowania samochodów? – pytamy Bartosza Kubika, prezesa firmy Ekoenergetyka, która specjalizuje się w projektowaniu i produkcji stacji ładowania dla samochodów elektrycznych. To ich sprzęt zasila autobusy zielonogórskiego MZK.

– Już nie. Została, bo tak jest bardziej zrozumiała dla odbiorców. Gdyby była bardziej skomplikowana, nie byłoby wiadomo, co to jest – odpowiada ze śmiechem prezes. Jego firma pod koniec zeszłego roku obchodziła 10-lecie istnienia. Wtedy ufundowała Bachusika. Wiosną miał pojawić się na Winnym Wzgórzu. Wybuch epidemii koronawirusa pokrzyżował te plany. I dopiero teraz rzeźba trafiła w pobliże Palmiarni.

– Jestem dumny z takich firm jak Ekoenergetyka. Zaczynała w przysłowiowym garażu, teraz jest chlubą miasta i europejskim liderem. Dziękuję za kolejnego Bachusika – mówił podczas uroczystości odsłonięcia figurki prezydent Janusz Kubicki.

– Zakorzeniliśmy się w tym mieście, choć nikt z nas nie jest z Zielonej Góry. Przyjechaliśmy tu na studia i zostaliśmy. Bardzo się cieszę, bo miasto daje pełne możliwości rozwoju – odpowiadał prezes Kubik. Przypominał, że ich droga była dosyć trudna, ale dzięki pomocy miasta mogli się rozwijać, a konkurowali z wielkimi koncernami.

– Byliśmy w Europie prekursorem rozwiązań zastosowanych przy ładowaniu za pomocą pantografów i stacji szybkiego ładowania. Później pozostałe firmy i rynek nasze rozwiązania zaakceptowali– wyjaśniał B. Kubik. – Mało kto wie, ale jesteśmy spółką, która zasila 40 proc. transportu elektrycznego w Europie. Jesteśmy jednym z głównych dostawców infrastruktury do ładowania. W Polsce mamy ok. 90 proc. udziału w rynku.

Ekoenergetyka chce być na czele rozwoju elektromobilności, stąd badania w kierunku zastosowania wodoru w napędzie samochodów.

Dzisiaj w strefie w Nowym Kisielinie realizuje inwestycje na ponad 100 mln zł. Docelowo ma tu pracować 700 osób. Moce produkcyjne wzrosną w ciągu dwóch lat czterokrotnie.

Wodór wodorem, ale ile może przejechać autko z Bachusikiem?

– To? Nie wiem. Ale elektryczne auto osobowe ma teraz 300-400 km zasięgu – śmieje się prezes.

– Myślę, że dojedzie nad Adriatyk i z powrotem – uważa Artur Wochniak, autor rzeźby. – Bachusik ma w sobie tyle energii, że rozsadza samochód. Jak zechce, daleko dojedzie. Ekoenergeticus to 53. Bachusik w mieście. Kto następny?

(tc)-ŁZ