Nie tak wyobrażali sobie turniej eliminacyjny do mistrzostw świata w futsalu reprezentanci Polski. Biało-czerwoni przegrali wszystkie trzy spotkania w hali CRS. W niedzielę, na zakończenie zmagań ulegli Hiszpanii 1:4.

Pierwszą bramkę zdobyli w tym meczu wprawdzie biało-czerwoni. Bramkarza Hiszpanów pokonał Mikołaj Zastawnik, ale kolejne gole zdobywali już tylko rywale.

– Fragmentami graliśmy niezłe zawody – mówił Błażej Korczyński, trener reprezentacji Polski w futsalu. –  Staraliśmy się kreować grę, stwarzać sytuacje. Myślę, że to momentami były dobre zawody, ale momentami nasz brak chłodnej głowy i brak kalkulacji sprawiły, że Hiszpanie spokojnie sobie ten mecz poprowadzili. (…) Zdarzają się błędy, bo jeszcze nie jesteśmy klasowym zespołem. Mamy fragmenty dobre, ale nie mecze dobre. Tak samo było z Gruzją i z Finlandią.

Polacy zakończyli zmagania na ostatnim miejscu. Wcześniej podopieczni Błażeja Korczyńskiego przegrali z Gruzją 2:3 i z Finlandią 1:2.

– Jesteśmy załamani naszą postawą na parkiecie – przyznał Mikołaj Zastawnik, reprezentant Polski w futsalu. –  W pierwszych dwóch meczach wyglądaliśmy tak, jakbyśmy mieli powiązane nogi. Wiedzieliśmy, co potrafią grać i co będą grali Gruzini. Zaspaliśmy przy stałych fragmentach i przegrywamy jeden mecz. Później graliśmy o wszystko z Finami. Zaczynamy od prowadzenia, ale potem znowu momenty przespane, kończy się 2:1 i został nam mecz z Hiszpanią. Graliśmy już o nic, o honor. Chcieliśmy zagrać dla siebie, dla kibiców. Momentami był to dobry mecz, ale potęga Hiszpanii pokazała nam, że jeszcze musimy się uczyć.

Awans obok Hiszpanów do kolejnej, ostatniej już rundy kwalifikacyjnej do mistrzostw świata wywalczyła Finlandia, która w niedzielę pokonała Gruzję 5:2.

MK – W Zielonej.pl