Kolejny krok w rekonstrukcji przedwojennego pomnika winiarki Emmy za nami. Gotowy jest już odlew rzeźby. Na razie pozostanie w odlewni w Śremie.

Wtorek. Razem z twórcą rzeźby Arturem Wochniakiem jedziemy do odlewni „Garstka Studio” w Śremie. Zakład funkcjonuje tutaj od 30 lat. To w nim odlano kilkadziesiąt zielonogórskich Bachusików oraz pomniki św. Urbana, Klema i Andrzeja Huszczy.

Koło wejścia w oczy rzuca się kawalerzysta. Koń, którego dosiada nie ma nóg, z kolei żołnierz nie ma rąk. To niedokończone dzieło A. Wochniaka. Pomnik Chwały Kawalerii i Artylerii Konnej ma upamiętnić bitwę pod Komorowem. To tam, 31 sierpnia 1920 r., 1 Dywizja Jazdy rozbiła oddziały bolszewickiej Armii Konnej Budionnego. – Niestety, projekt został zwieszony, bo zabrakło pieniędzy z powodu koronawirusa – wzdycha A. Wochniak.

Wchodzimy do środka. Za kolejnymi drzwiami stoi nasza Emma. Jesteśmy w cyzelowni. To tutaj wykańcza się odlewy, nadając im ostateczny wygląd. Wokół słychać szum szlifierek. Za Emmą stoi jakaś postać bez… głowy.

– To rzeźba przedstawiająca kardynała Stefana Wyszyńskiego – tłumaczy Piotr Garsta, który wraz z bratem Andrzejem prowadzi zakład. – Kiedyś rzeźby wykonywano jako jedną całość. Teraz robi się to inaczej. Odlewamy fragmenty postaci i później je łączymy, spawając. Spokojnie, rzeźba kardynała będzie miała głowę…

Podobnie było z Emmą, ją również odlano w kilku elementach i później pospawano w jedną całość. Uważnie oglądam rzeźbę. Nie widzę śladów po spawaniu. Pracownicy cyzelowni dobrze się spisali.

– Winogrona w koszu też są osobno dołożone. W glinie wyglądały bardzo płasko. Było na ten temat sporo uwag. Teraz dołożyłem jeszcze ok. 150 gron, liście i kosz zyskał, jest bardziej naturalny, przestrzenny – tłumaczy A. Wochniak.

Wywozimy rzeźbę na zewnątrz, by zobaczyć ją w świetle dziennym. W słońcu mocno błyszczy. – Jest zabezpieczona specjalnym woskiem, dzięki temu można ją bezpiecznie przechowywać i nie ulegnie zabrudzeniu – wyjaśnia rzeźbiarz. Bo na razie rzeźba zostanie w odlewni. Musi poczekać na resztę pomnika.

Pomysł ustawienia pomnika winiarki pojawił się przed I wojną światową. Wtedy Emma Heine, wdowa po przedsiębiorcy z Czerwieńska, postanowiła ufundować rzeźbę. Do współpracy zaprosiła prof. Arnolda Kramera, który wykonał model. Pracę przerwał wybuch wojny. Autor i fundatorka zmarli, do pomysłu powrócono w latach 30. Pomnik ustawiono w 1937 r. Nie przetrwał wojny. O „powrocie” Emmy mówiono od wielu lat. W końcu, w 2017 r., zielonogórzanie przegłosowali rekonstrukcję pomnika w ramach Budżetu Obywatelskiego na 2018 r.

Pomnik składa się z dwóch części: postaci winiarki – odlanej z brązu, która siedzi na skraju fontanny/źródełka – wykonanych z piaskowca. Na jego wykonanie odbyły się dwa przetargi: na pierwszy nie wpłynęła żadna oferta, na drugi dwie, lecz nie mieściły się one w kwocie przeznaczonej na ten cel w BO.

Tomasz Czyżniewski - ŁZ