Kto by teraz myślał o modzie. Na topie są maseczki i odzież ochronna.

Kolejny tydzień walki z wirusem i zgłaszają się następni chętni do niesienia pomocy – raportuje szpital w Zielonej Górze na swoim facebookowym profilu i wśród wielu darczyńców wymienia Ewę Mingę i jej szwalnię. Kilka dni temu pracownia przekazała zielonogórskiej lecznicy 500 maseczek z flizeliny dostarczonej przez szpital.

– Zgodnie z zaleceniami rządu i zamknięciem rynku zaczęliśmy w poniedziałek urlop, choć trudno nazwać to urlopem – napisała na Instagramie znana projektantka związana z Zieloną Górą, założycielka fundacji Black Butterflies, która od kilku lat niesie wsparcie kobietom chorującym na nowotwory. W ubiegłym roku za swoją charytatywną działalność na niwie medycyny E. Minge została nagrodzona Portretem Polskiej Medycyny i, jak widać, na laurach nie zamierza spocząć.

Wymuszony urlop w szwalni, o którym pisze, nie trwał długo. Gdy zabrakło dostępu do włoskich tkanin, a do Polski z Włoch dochodziły same złe wieści, projektantka  skontaktowała się z kilkoma szpitalami (m.in. w Zielonej Górze i Gdańsku) i ze swoim kobiecym personelem zaczęła szyć to, co teraz najbardziej potrzebne. – Od wczoraj trwa produkcja maseczek medycznych dla szpitali, które się o to do nas zgłosiły. Zdobyliśmy surowiec i dopóki nam go starczy pracujemy. Za darmo – napisała na Instragramie, dodając że reprezentuje jeden z sektorów o najgorszych perspektywach w obliczu kryzysu. Skierowała więc przy okazji swoją prośbę do Polaków: – Kupujcie polskie, regionalne wyroby, wspierajcie małe sklepiki, bary, restauracje, producentów. Zjednoczmy się mądrze. (…). To na początek nam wszystkim pomoże. Bo to my dowozimy jedzenie do szpitali, seniorom, my szyjemy maski, ubrania ochronne. Żaden Chińczyk czy Niemiec Wam dzisiaj nie pomoże.

W tym trudnym czasie moda schodzi na dalszy plan. ⁣⁣⁣⁣Najważniejsze jest ludzkie życie, które każdego dnia podtrzymują…

Opublikowany przez EVA MINGE Czwartek, 19 marca 2020

(el)