W PGE Ekstralidze rozpoczęło się polowanie na gości. Pracę znajdują ci, którzy są poza elitą a mają potencjał, by połatać dziury. Klasowy żużlowiec do wzięcia, to towar deficytowy. I tak pracę w elicie znaleźli m.in. bracia Holderowie, związani z I-ligowym zespołem z Torunia.

RM Solar Falubaz w gościa zaopatrzył się jeszcze przed sezonem. Zielonogórzanie postanowili sięgnąć po Grzegorza Walaska. Na wszelki wypadek – tłumaczono w klubie. Nieco później z „koronawirusowej” nowinki regulaminowej skorzystał ROW Rybnik i dołożył Adriana Miedzińskiego. „Miedziak” pojechał w inauguracyjnym meczu przeciwko Falubazowi. W dwóch biegach punktów nie przywiózł. W kolejnych spotkaniach jak dotąd nie wystąpił.

Teraz do torunian uśmiechnęli się wrocławianie, którzy zdecydowali się sięgnąć po Chrisa Holdera. Tym samym mistrz świata z 2012 r. niejako wróci do Wrocławia. To na Stadionie Olimpijskim rozpoczynał poważną karierę i ściganie w elicie. 13 lat temu, jeszcze jako obiecujący junior z Australii (regulamin pozwalał wówczas na start w polskiej lidze jednemu młodzieżowcowi z zagranicy – dop. mk) pojawił się m.in. podczas meczu w Zielonej Górze (zdjęcie zostało zrobione 29 kwietnia 2007 r.). Przy W69 wówczas wiele nie zwojował, ale z czasem jego dorobek punktowy i wkład w wyniki wrocławian robił się coraz pokaźniejszy. Rok później był już w Toruniu, gdzie jeździ do dziś. Czy dostanie szansę w meczu przeciwko Falubazowi, a jeśli tak, to jak spisze się przeciwko zielonogórzanom?

Wrocławianie tegoroczne zmagania rozpoczęli od dominacji nad Motorem Lublin. Pewna wygrana na inaugurację – 55:35 – każe przypuszczać, że ekipa Dariusza Śledzia domowy owal ma opanowany. Później pojechała do dwóch kandydatów do tytułu. Kolejno do Leszna i Częstochowy, a tam zamiast atutów uwypuklały się dziury. Na obu torach Sparta ujechała 37 punktów. Zawód? Debiutujący w elicie Brytyjczyk Dan Bewley i Australijczyk Max Fricke. A że we Wrocławiu kolejny raz apetyty na duże rzeczy, stąd pomysł, by sięgnąć po starszego rodaka drugiego z zawodników. Młodszy brat Chrisa – Jack, także ma już umowę na gościnne występy w PGE Ekstralidze. Spróbuje odmienić losy zamykających tabelę gorzowian.

Zielonogórzanie po trzech kolejkach plasują się na trzecim miejscu. Tę lokatę dają dwa zwycięstwa – inauguracyjne w Rybniku 53:36 i ostatnie, w deszczowych okolicznościach, nad grudziądzanami 48:42. Byłoby bardziej nerwowo, gdyby inaczej ułożył się ostatni bieg meczu z Mr Garden GKM-em. Po starcie to duńska para gości Kenneth Bjerre – Nicki Pedersen znalazła się na czele. Na wejściu w drugi łuk po komplet punktów mknęli już jednak Michael Jepsen Jensen i Patryk Dudek, wykorzystując zwłaszcza kłopoty Pedersena Za metą przy W69 słychać było duże „ufff”. – Plan był taki, że wygrywamy start i patrzymy na siebie. Po trzech metrach wszystko się pozmieniało – śmiał się po meczu „Duzers”. Komu będzie do śmiechu w niedzielę?

Przed rokiem Falubaz we Wrocławiu jechał dwukrotnie. W rundzie zasadniczej była porażka 41:49 i udana środkowa faza zawodów. W półfinale play-off, po obiecującym i zwycięskim meczu sześcioma punktami w Zielonej Górze, Falubaz pojechał do Wrocławia bić się o finał. Czar prysł szybko. Sparta nie dała szans zielonogórzanom, wygrywając 56:34. Najlepszy wynik zielonogórzan na odnowionym Stadionie Olimpijskim to rok 2017. Falubaz na zakończenie rundy zasadniczej wygrał wtedy 51:39.

Pojedynek Falubazu w ramach 4. kolejki spotkań we Wrocławiu w niedzielę, 5 lipca, o 16.30. Transmisja w nSport+.

(mk) - ŁZ