– Seniorzy są jedną z najbardziej wykluczonych grup społecznych w mieście – mówi radny Filip Czeszyk (Zielona Razem). – Wspólnie z radnym Paweł Wysocki chcemy im pomóc stawiając więcej ławeczek w Zielonej Górze. Dzięki nim jak skończy się pandemia, wreszcie wyjdą z domów.

– Polskie społeczeństwo się starzeje. W Zielonej Górze też przybywa seniorów. Postanowił pan coś dla nich zrobić?

Na pomysł postawienia dodatkowych ławeczek w mieście, wpadła moja żona Alicja. Uczestniczyła w warsztatach poświęconych wykluczeniu społecznemu. Zdała sobie sprawę z tego, że to właśnie seniorzy są jedną z grup, która w każdym mieście ma najgorzej. Często słyszy się utyskiwania na emerytów siedzących na kanapie przed telewizorem, nudnych, marudnych i nieciekawych świata. Mało kto zastanawia się dlaczego tak jest? Ludzie po siedemdziesiątce, osiemdziesiątce i starsi chcieliby tak jak inni, w domyśle młodsi spotkać się z przyjaciółmi, pójść do kawiarni, ale często na przeszkodzie stoją problemy z poruszaniem się. Wychodzą z domu, zrobią kilka kroków i czują się tak jakby mieli wyzionąć ducha. Bo w pobliżu nie ma ławeczki, na której mogliby choć na chwilę usiąść i odpocząć. To jest rodzaj wykluczenia społecznego w przestrzeni miejskiej, bariera nie do pokonania dla wielu zielonogórzan. Droga z domu do sklepu przypomina wędrówkę po kamieniach. I w tym co mówię, nie ma niestety ani cienia przesady. Wspólnie z radnym Pawłem Wysockim, drugim z inicjatorów akcji chcemy to zmienić. Co ważne prezydentowi Januszowi Kubickiemu bardzo podoba się ten pomysł, zachęca nas do działania.

Takiej inicjatywie warto przyklasnąć. Problem jednak w tym, że starsi zielonogórzanie mieszkają też w blokach bez windy np. na czwartym piętrze. Dla nich droga z parteru na górę jest jak wspinaczka na Mont Everest.

– Rozwiązanie tego problemu podsunęła mi Małgorzata Wytyk, mieszkanka osiedla Pomorskiego. Dobrze wiemy, że wielu seniorów mieszka w starym budownictwie w czteropiętrowych blokach. I faktycznie taka wspinaczka kończy się zadyszką, a nawet kłopotami ze zdrowiem. Bardzo dobrym rozwiązaniem na ułatwienie życia osobom starszym są siedziska montowane na półpiętrach. Nie byłyby uciążliwe dla innych lokatorów, bo na wzór tych np. w kinie chowałyby się, w tym przypadku w ścianie. Oczywiście w tej sprawie będziemy rozmawiać ze spółdzielniami mieszkaniowymi i zarządcami nieruchomości. Liczymy na dobrą współpracę.

– To radni wskażą miejsca, w których pojawią się ławeczki?

– Nie. Miasto Zielona Góra najważniejsze decyzje konsultuje z mieszkańcami. Tak było np. w przypadku wyboru jednego z wariantów planowanego parkingu przy Palmiarni czy modernizacji kąpieliska w Ochli. I tym razem zapytamy, gdzie takie ławeczki, ale i siedziska przydałyby się najbardziej. O szczegółach takich konsultacji społecznych poinformujemy wkrótce. Nie ukrywam, że zastanawiamy się, żeby powalczyć o realizację tego zadania w najbliższej edycji Budżetu Obywatelskiego.

– Coś jeszcze chodzi panu po głowie?

– W Zielonej Górze jest zdecydowanie za mało toalet. Seniorzy ze względów fizjologicznych statystycznie korzystają z nich częściej niż osoby młode i w średnim wieku. Mamy świadomość, że publiczne toalety to spory wydatek. Można by postawić tzw. automaty otwierane np. na kartę. Na razie nie mamy źródeł finansowania dla tej inicjatywy. Nie zasypiamy gruszek w popiele. Postaramy się, aby pieniądze się znalazły.

-No dobrze, ale podczas pandemii koronawirusa seniorzy raczej powinni zostać w domach, a nie ryzykować zakażenie.

– To prawda. Pamiętajmy jednak – pandemia kiedyś się skończy. Przygotujmy się do tego. Na koniec chciałbym podkreślić, że nasze działania są troszkę „egoistyczne”. Tak naprawdę robimy to dla siebie. Każdy z nas opadnie kiedyś z sił, będzie stary i schorowany. Nie chciałbym mieszkać w Zielonej Górze, która nie szanuje osób starszych, skazuje ich na siedzenie w domach i czekanie na śmierć.

– Dziękuję za rozmowę.

(rk)