W ubiegłym tygodniu Filip Prokopyszyn sprawił olbrzymią niespodziankę na mistrzostwach Starego Kontynentu w holenderskim Apeldoorn w kolarstwie torowym. W wyścigu eliminacyjnym wywalczył brązowy medal. Wyprzedzili go tylko starsi i bardziej utytułowani Elia Viviani oraz Bryan Coquard.

19-latka wraz z rodziną powitano w poniedziałek w sali ślubów zielonogórskiego ratusza. Sukcesu gratulował prezydent Janusz Kubicki. – Wielki wysiłek, wielka praca, wielki talent. Trzymajmy kciuki, żeby był olimpijczykiem. Z Zieloną Górą jest związany. Tu się urodził, tu się wychował, to tu nabierał pierwszych doświadczeń, a teraz walczy w elicie. Jest to dla nas powód do radości i do dumy, że Zielona Góra ma tak wspaniałych młodych ludzi, jak właśnie Filip – mówił prezydent Kubicki.

Włodarz miasta przyznał, że nie byłoby tych sukcesów, gdyby nie wsparcie najbliższych. Od początku Filip może liczyć m.in. na dziadka, pana Kazimierza, który jest prezesem i trenerem kolarskiego klubu „Trasa” Zielona Góra. Dziadek widzi wnuka na przyszłorocznych Igrzyskach Olimpijskich. – Istnieje iskierka nadziei, że może być w Tokio. Byłoby to już może załatwione, ale bałagan w PZKolu spowodował, że parę pucharów świata przepadło, a tam zdobywa się punkty kwalifikacyjne do Igrzysk Olimpijskich. Zostały trzy puchary świata, na dwa na pewno jadą. Drużyny kobieca i męska poprawiły rekordy Polski na mistrzostwach Europy, więc te nadzieje są. Nie zdziwiłbym się, gdyby w Tokio wystąpiła drużyna i myślę, że w tej drużynie pojechałby Filip. Niejednokrotnie jechał i zawsze był najlepszy – mówi Kazimierz Prokopyszyn.

W zawodach „Six-day” Prokopyszyn zmierzy się m.in. ze swoim idolem Markiem Cavendishem.

 

MK – Radio Index