30 lipca – w całej Polsce na COVID-19 zachorowało 615 osób, 31 lipca – 657, 4 sierpnia – 680, 6 sierpnia – 726. Lipiec był rekordowym miesiącem pod względem nowych zakażeń koronawirusem, w kraju i w Lubuskiem. Sierpień przynosi kolejne rekordy.

Wśród zaskoczonych tymi smutnymi rekordami najmniej jest wirusologów, epidemiologów i lekarzy.

– Ja nie jestem – mówi zielonogórski lekarz i epidemiolog Włodzimierz Janiszewski, który od początku epidemii na łamach „Łącznika” przekonywał zielonogórzan o potrzebie i skuteczności noszenia maseczek w pomieszczeniach i w tłumie, zachowania dystansu społecznego, częstego mycia rąk. To, jak mówi, najskuteczniejsze i zarazem najtańsze w skali kraju sposoby walki z koronowirusem SARS-CoV-2. Sam zawsze nosi przy sobie dwie maseczki, ukryte w kieszeniach marynarki, żeby łatwo je było wyjąć i założyć, gdy zajdzie potrzeba. Poproszony o opinię w sprawie wakacyjnych rekordów, mówi:

– To oczywiście splot kilku przyczyn. Przede wszystkim mamy do czynienia z nieznanym wirusem. Na początku mówiono, że jest mniej zjadliwy niż grypa. Naukowcy spodziewali się też, że wzorem innych wirusów latem osłabi tę swoją zjadliwość. W jednym i drugim się pomylili. Do tego przypomnijmy sobie oszczędzanie na testach w naszym kraju i mamy dziś to, co mamy. Jeśli wiesz, że jesteś zakażony, pilnujesz się, żeby nie zrobić krzywdy bliskim i znajomym. Ale jeśli nie wiesz, nie robisz tego. To testy są zaporą przed dalszą poziomą transmisją wirusa, którą w Polsce na pewien czas przygasił słusznie wprowadzony lockdown. Ale on się musiał kiedyś skończyć. Nie wierzę w żadną drugą falę. To z czym mamy teraz do czynienia, to cały czas jest ta sama fala. Epidemie mają swoją charakterystyczną linię, szczyt i ogon, który jakiś czas się jeszcze wlecze, ale zachorowań już nie przybywa. U nas szczytu nie było i nie wiadomo, kiedy będzie. Obecny wzrost zakażeń, to wciąż dochodzenie do tego szczytu. To również efekt intuicyjnie nakładanych na nas, a potem podobnie zdejmowanych ograniczeń, bo zakładanie maseczek w lesie było bez sensu, podobnie jak teraz np. możliwość organizowania wesel na 150 osób – wyjaśnia.

Jest jeszcze co najmniej jedna przyczyna. To ogólne rozluźnienie, takie „hulaj dusza, piekła nie ma!” Panuje na polskich plażach, na naszych ulicach, w sklepach, w centrach handlowych.

W maju tę tendencję zbadali i opisali studenci Collegium Medicum Uniwersytetu Zielonogórskiego. Pod kierownictwem prof. Marii Gańczak przeprowadzili badanie obserwacyjne, dotyczące noszenia masek ochronnych przez Polaków podczas pandemii. Przez trzy kolejne tygodnie, w 13 województwach zebrali prawie 2.400 obserwacji. Najczęściej maski nosiły osoby powyżej 60. roku życia, najrzadziej osoby poniżej 20. roku życia, kobiety istotnie więcej niż mężczyźni. Jednak w każdej z tych grup odsetek noszących maski ochronne spadał w miarę upływu kolejnych tygodni: w pierwszym tygodniu obserwacji nosiło je trzy czwarte badanych, w drugim i trzecim już tylko dwie trzecie. Tylko nieco więcej niż połowa osób nosiła je prawidłowo, zasłaniając i usta, i nos. Wniosek studentów: „Istnieje pilna potrzeba wdrożenia kampanii promocyjnych, uświadamiających potrzebę i korzyść wynikającą z prawidłowego użycia masek (…) Ważnym elementem tej kampanii powinno być promowanie noszenia masek przez czołowych polityków.”

Ale w czerwcu były wybory, nadeszły wakacje… Od kilku dni słyszymy, że resort zdrowia rozważa konieczność regionalnego zaostrzenia zasad.

– Bardzo dobrze, ale dlaczego dopiero teraz? – pyta doktor Janiszewski – Mamy w kraju ogniska, ale to transmitowane poziomo lokalne zakażenia prowadzą nas na szczyt epidemii. A ta transmisja może mieć dramatyczny przebieg, gdy dojdą do niej zachorowania przeziębieniowe i grypa. Obyśmy się w tym nie pogubili.

Lubuskie statystyki

W czwartek, 6 sierpnia, gdy zamykaliśmy ten numer „Łącznika”, w województwie lubuskim było 458 zakażonych – w tym 224 osoby już wyzdrowiały – i 12 zmarłych.

W Zielonej Górze 20 pacjentów hospitalizowano na oddziale zakaźnym, a 42 w izolatorium. 18 osób przebywało w izolacji domowej i 122 w kwarantannie.

Od soboty, 8 sierpnia, wracają restrykcje w 19 polskich powiatach. Nie ma wśród nich powiatów lubuskich. Na konferencji prasowej zapowiedział je w czwartek minister zdrowia i zaapelował: – Otrząśnijmy się z beztroski i starajmy się utrzymać reżim sanitarny!

(el)-ŁZ