Kiedy ostatnio napisałem, że zielonogórska PO kłamie doczekałem się groźby sądowego pozwu. By więc kolegi Urbaniaka – radcy Urzędu Marszałkowskiego nie trudzić, postanowiłem napisać o jeszcze jednym kłamstwie w żywe oczy. Niech będzie za jednym zamachem. Zwłaszcza, że wbrew przysłowiu w tym przypadku może okazać się, że kłamstwo popłaca.

Może ktoś powiedzieć: nie jesteś członkiem PO, co cię obchodzą jej fanaberie, kłopoty i  hucpiarskie kłamstwa. To prawda – nie jestem. Ba, nie jestem nawet jej wyborcą, ale obchodzi mnie co się tam dzieje, bo to ciągle największa siła anty-PiS i chciałbym jej kibicować. A skoro już głosowałem na Trzaskowskiego, to jednak mam prawo wymagać by zachowywała się …normalnie. Tymczasem, mam wrażenie, że lemingi z PO zupełnie odpłynęły, a w Zielonej Górze nie wahają się kłamać w sprawie nie wartej funta kłaków. Myślę o sprawie Janusza Rewersa….

Jakiś miesiąc temu przez media tradycyjne i społecznościowe przewinęła się wiadomość o tym, że prezydent Kubicki ciul jest, bowiem podważa prawomocny wyrok sądu uznający prawo radnego Rewersa do mandatu radnego i jeszcze nasyła nań CBA. Teza ta została wygłoszona na specjalnie zwołanej konferencji prasowej, w której wzięły udział same tuzy PO – poseł i przewodniczący, marszałek województwa, przewodniczący dwóch klubów radnych i radni PO. Została wsączona do dziennikarskich głów i do umysłów użytkowników portalu Zuckerberga. O słabości lubuskiego dziennikarstwa świadczy fakt, iż nikt nie zadał prostego pytania – dlaczego kłamiecie? I nie opisał sprawy takiej jaką ona jest.

W efekcie pod postami uczestników konferencji ukazały się pełne współczucia wpisy dla radnego. Kiedy pozwoliłem sobie zapytać na FB panią marszałek o powody „rozmijania się z prawdą”, moje posty zniknęły błyskawicznie – wyparowały.

Myślę więc, że czas jednak by ktoś napisał o faktach. A są one takie:

W końcu minionego roku radni składali swe oświadczenia majątkowe. Jest tam rubryka – adres zamieszkania oraz dołącza się do tego PIT. W rubryce adres radny Rewers napisał zgodnie z prawdą: Wilkanowo a i w PIT-cie też takowy adres się znalazł. Zrobił to sam, nie przymuszony przez nikogo, z własnej woli. W czasie sprawdzania oświadczeń, co należy do obowiązków Przewodniczącego Rady, tenże rzecz zauważył i musiał zareagować. Przepis prawa jest bowiem bezwzględny. Osoba nie mieszkająca na terenie gminy nie może być radnym. Zwrócił się do Janusza Rewersa o wyjaśnienie i zgodnie z prawem zawiadomił o sprawie CBA. Gdyby tego nie zrobił odpowiadałby z paragrafu o ukrywaniu oszustwa.

Zawiadomił też komisję regulaminową Rady Miasta, która zaprosiła rzeczonego przed swoje oblicze. Janusz Rewers przed oblicze się nie stawił, komisję olał, ale naniósł poprawkę do swojego oświadczenia, gdzie jako miejsce swego zamieszkania wpisał adres należącego do niego mieszkania w Zielonej Górze, które …..wynajmuje, co okazało się przypadkowo, bowiem lokatorka tego mieszkania miała do czynienia z jedną z instytucji miejskich i w rejestrach to ona figuruje jako mieszkająca pod tym adresem. No pech, prawdziwy pech. Najpierw pomylił się we wpisywaniu własnego adresu, potem sprawdzający oświadczenie był na tyle czujny, że rzecz zauważył a potem okazało się, że pod wskazanym adresem mieszka ktoś inny… Historyjka  godna skeczu kabaretowego.

W tej sytuacji Rada Miasta przyjęła uchwałę o wygaśnięciu mandatu radnego. I na tym sprawa powinna się skończyć. Janusz Rewers postanowił pójść jednak w zaparte; zaskarżył uchwałę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Jakież było zdumienie moje i wielu moich kolegów, gdy okazało się, że WSA unieważnił uchwałę Rady. Wprawdzie w opinii sędziów administracyjnych w Polsce WSA uchodzi za najsłabszy sąd administracyjny w kraju, ale żeby aż tak iść pod prąd linii orzeczniczej? A ta w Polsce jest zgodna: nie liczy się adres tylko miejsce faktycznego zamieszkania i jeśli człowiek faktycznie mieszka poza gminą traci mandat. A tu takie coś..

Jednak lektura uzasadnienia pokazała tok rozumowania sądu. Uchylił uchwałę nie ze względu na meritum sprawy, tylko uznał, że droga dochodzenia do uchwały nie była właściwa.

I teraz zaczyna się kabaret… bo Janusz Rewers ogłasza swój triumf, poseł z marszałkiem i przybocznymi zwołują konferencję, o której pisałem na początku, atakują Kubickiego, że podważa prawomocny wyrok, czyli znów kłamią, gdyż wcześniej Janusz Rewers…. odwołał  się od tegoż wyroku, czyli wyrok prawomocny nie jest.

Rozumiecie – gość odwołuje się od korzystnego dla siebie rozstrzygnięcia.

Nie rozumiecie? Otóż to wcale nie jest takie bezmyślne jak się początkowo wydaje…

W uzasadnieniu wyroku jest bowiem prawie expressis verbis napisane, co Rada Miasta powinna zrobić, by skutecznie uchylić mandat Januszowi Rewersowi. Więc gdyby ten wyrok się uprawomocnił to jeszcze w tym roku Rada mogłaby podjąć, kierując się wskazówkami sądu, drugą uchwałę, która zapewne skutkowałaby skutecznym uchyleniem mandatu. Ale Janusz Rewers odwołuje się od korzystnego dla niego wyroku..

Mogę przypuszczać, iż liczył na to, że młyny sprawiedliwości mielą powoli i nim sprawą zajmie się NSA to upłynie rok lub dwa a do tego czasu Rada Miasta do sprawy wrócić nie może. NSA sprawą zajął się szybko, apelację Janusza Rewersa odrzucił i wygląda na to, iż sprawa wróci do Rady Miasta.

Janusza Rewersa rozumiem. Sam się wkopał, ma prawo robić co chce, jako strona ma prawo kłamać…

Zachowanie Rewersa rozumiem, ale nie rozumiem zachowania Platformy. Oto jej najważniejsi politycy bronią jawnego kłamstwa. Bo przecież nie jest żadną tajemnicą, że Janusz Rewers mieszka w Wilkanowie. Ma tam dom, stamtąd wozi dzieci do szkoły. Zwróciliście uwagę, że nigdy nie odpowiedział wprost na pytanie: Gdzie Pan mieszka Panie Rewers? Co jest po prostu głupie, bo ma sąsiadów, znajomych, do Wilkanowa przychodzą listy, rozpoznają go tam w sklepie…

Mądra partia po prostu przyznałaby się do błędu, przeprosiła i wycofała gościa z Rady Miasta. Tym bardziej, że nic na tym nie traci, bo przecież mandat przypadnie następnemu z jej listy. Waldemar Sługocki, Elżbieta Anna Polak, Adam Urbaniak, Sławomir Kotylak i kto tam jeszcze był na tej konferencji, wolą jednak, bronić kłamcy i jeszcze przy okazji obrzucać błotem prezydenta miasta. Wygląda na to, że mają zielonogórzan za dzieci we mgle… A przecież ulica ( zwłaszcza wilkanowska) aż huczy.

Na temat kłamstwa jako takiego, krąży wiele powiedzeń. Ale dwa są najpopularniejsze; „ kłamstwo ma krótkie nogi” lub przeciwstawne: „kłamstwo powtarzane tysiąc razy staje się prawdą”. Wygląda, że goebbelsowska myśl jest bliższa zielonogórskim lemingom z PO.

W ostatnich dniach „miasto” obiegła nowa wiadomość. Radny Rewers w uznaniu „zasług”, za odniesione „rany wojenne” ma zostać zatrudniony w Urzędzie Marszałkowskim. Oby okazało się to tylko plotką, bo jak nie to trzeba będzie zmienić przysłowie, które do tej pory brzmiało „kłamstwo  nie popłaca” na nowe „kłamstwo popłaca”. Jeżeli to się wydarzy to będzie można mówić wszystkim: po co się uczysz, po co się starasz”, zapisz się do PO, tam potrafią dbać o swoich kłamców. Powiedzcie mi teraz drodzy czytelnicy, czym zielonogórska Platforma różni się od PiS?

PS. Robią głupio – miast szybko uciąć sprawę rozdmuchują ją, a to znaczy, że prowokują do przyjrzenia się innym swoim radnym. Na przykład radnemu Surowcowi w Gorzowie. (zresztą w Gorzowie radnych nie mieszkających w tym mieście jest zdaje się więcej i sprawa Rewersa może dać asumpt do wniosku o przyłączenia gminy Kłodawa do nadwarciańskiej metropolii.)

Andrzej Brachmański