Janusz Kubicki w kolejnym raporcie na Facebooku napisał o negatywnych konsekwencjach walki z pandemią koronawirusa i trudnym powrocie do szkół. Zaapelował, żeby pomimo wszystko spróbować żyć normalnie.

Kochani. Dziś kilka zdań o koronawirusie. Jest już z anim bardzo bardzo długo. Był czas przywyknąć jak mówili w filmie. Pierwszy przypadek w Polsce był w woj. lubuskim leżał w Szpitalu w Zielonej Górze. Wielu mówi, że to tylko teoretycznie był pierwszy, bo byli chorzy już wcześniej, ale ten był na pewno, pierwszym zdiagnozowany. Miało to miejsce na początku marca br. czyli niedługo będzie pół roku. Co wiemy po tym okresie? Czego się nauczyliśmy? Po pierwsze dalej wiemy niewiele albo bardzo mało. Nauczyliśmy się jednego, nauczyliśmy się bać, wzajemnie straszyć i postępować irracjonalnie. Pamiętacie o zakazie wchodzenia do lasu? O zakazie wychodzenia z domu? Tak było, oczywiście to było moim zdaniem irracjonalne. Pozamykaliśmy zakłady pracy, szkoły, urzędy, uczelnie, kina, baseny i wiele innych miejsc. Jaki efekt? Widać już w budżecie gigantyczna dziura budżetowa. I to nie koniec konsekwencji gospodarczych. Szykuje się wzrost bezrobocia. Europa radzi sobie gorzej niż Polska ale nas też to czeka. To nie jest koniec skutków decyzji związanych z koronawirusem. Wiele osób przez zamknięcie i izolacje zdradza objawy chorób psychicznych. Bez pomocy psychologa i psychiatry w wielu przypadkach się nie obędzie. To kolejne żniwo wirusa.
Przed nami trudny okres w którym wszyscy razem musimy odpowiedzialnie się zachowywać i postępować. Jesień i … i nowe wyzwania. Czas powrotu do szkół. No tak ale wirus, jak można wracać – mówią niektórzy. Pozwolę sobie na kilka uwag. Zobaczcie jak wyglądają skupiska ludzi na wakacjach? Czy tam ktoś dba o dystans społeczny i tego typu kwestie? Śmiem wątpić. A nie widać wzrostu zachorować z tego tytułu. Kolejny przykład to wybory – ponad 20 milionów Polaków poszło zagłosować. Dziesiątki, setki tysięcy pracowało w komisjach wyborczych. I co? Czy to też spowodowało wielki wzrost zachorowań? Nieeee, to jak widać tak nie działa. Może jednak jest tak, że my walczymy z tym wirusem jakbyśmy czołgiem próbować zabić komara? Może on nie jest jednak tak straszny? Może to jest jednak ogólna psychoza? Takie tezy też się pojawiają. Bo jak nie myśleć o tym wirusie jak codziennie jesteśmy epatowani strasznym przekazem, wystarczy włączyć TV lub internet. Każdy krzyczy, że to już zaraz nastąpi, że to już się rozleje, że to już już. A może trzeba z tym wirusem walczyć jak z każdą inną chorobą? Może tak jak z grypą, rakiem? Wiem, że one nie są takie same grypa i CODIV ale … ale jakoś jak jest grypa to nie zamykamy szkół, przedszkoli i zakładów pracy. Oczywiście ważne jest abyśmy pamiętali o pewnych regułach i zasadach. Przestrzegali choćby mycia rąk. Ale … ale żyć trzeba. Przepraszam za taki długi wywód przed weekendem. Ale ciekaw jestem Waszego zdania?
PS. Pamiętajcie w życiu z humorem trzeba żyć.

Kochani. Dziś kilka zdań o koronawirusie. Jest już z anim bardzo bardzo długo. Był czas przywyknąć jak mówili w filmie….

Opublikowany przez Janusza Kubickiego Piątek, 21 sierpnia 2020