Prezydent Janusz Kubicki o sytuacji w zielonogórskim DPSie i alokacji mieszkańców placówki – “Byłem tam widziałem to na własne oczy. Rozmawiałem z ludźmi którzy tam żyją i pracują. Patrzyłem im prosto w oczy. Widać w nich było bardzo dużo, uczucia, obawy, strachu i brak kontaktu z bliskimi”. “Robimy wszystko co się da aby opanować sytuację” – dodaje.

Zdjęcie profilowe Janusza Kubickiego, Obraz może zawierać: Janusz Kubicki, na zewnątrz i zbliżenie

Kochani jak wiecie mamy problem w DPS. Została zarządzona alokacja osób które tam mieszkają. Jest to kwestia rozdzielenia osób z wirusem od osób zdrowych. Wszystko to dzieje się bardzo szybko i zmienia z godziny na godzinę. Byłem tam widziałem to na własne oczy. Rozmawiałem z ludźmi którzy tam żyją i pracują. Patrzyłem im prosto w oczy. Widać w nich było bardzo dużo, uczucia, obawy, strachu i brak kontaktu z bliskimi. Część z nich to osoby które nie są w stanie same funkcjonować (wynika to z ich wieku). Wiem, że to jest strasznie trudne i ciężkie. Nie wiem jakich słów można użyć aby to pisać. Ta sytuacja jest okropna dla mieszkańców oraz dla bliskich. Robimy wszystko co się da aby opanować sytuację. Nie jestem w stanie dziś opisać wszystkiego i o wszystkim. Myślę, że za kilka dni jak złapie oddech to opowiem Wam wszystkim swoją historię. Chciałbym podzielić się z Wami tym co czuję, co myślę, co uważam, co kłębi się w mojej głowie. Tak jak mówiłem przyjdzie na to czas. Teraz proszę o to abyście dali nam kilka dni na opanowanie tego wszystkiego. Na razie w głowie mam tysiące myśli, tysiące słów, muszę to poskładać w całość.

Dziś świecie słońce i wiem, że zaświeci ona dla wszystkich. Jak ktoś to już kiedyś powiedział „po burzy wychodzi słońce”. Życzę Wam wszystkim dużo wytrwałości, spokoju i mimo wszystko szukania radości i uśmiechu w tym trudnym świecie. Pamiętajcie nie wolno się poddawać, trzeba w życiu być sobą.

Kochani jak wiecie mamy problem w DPS. Została zarządzona alokacja osób które tam mieszkają. Nie jest to pierwsza ani…

Opublikowany przez Janusza Kubickiego Poniedziałek, 5 października 2020

materiały: facebook Janusz Kubicki