Ze zwycięstwem i porażką wrócili z rosyjskiej eskapady koszykarze Zastalu Enei BC Zielona Góra. W tę sobotę, 12 grudnia, czeka ich już mecz w polskiej lidze z PGE Spójnią Stargard.

Zielonogórzanie – tuż po zwycięstwie w ostatni czwartek z Pszczółką Startem Lublin – wyruszyli w najdalszą wyprawę na wschód. Na Syberię, do Krasnojarska. Eskapada wiodła przez Kaliningrad, skąd biało-zieloni wylecieli do Moskwy. W stolicy Rosji czekała ich przesiadka i wylot do Krasnojarska. Ktoś powie, że jak się leci niemal 6 tysięcy kilometrów, to nie po to, by statystować. To banał, ale zielonogórzanie wzięli go sobie jak najbardziej do serca, bo przeciwko Jenisejowi zagrali w niedzielę znakomite spotkanie. Otwarcie 27:10 dla Zastalu. Kapitał większy lub mniejszy ekipa Žana Tabaka utrzymywała przez cały mecz. W czwartej kwarcie, po celnej „trójce” Rolandsa Freimanisa, przewaga wynosiła już 28 punktów. Łotysz zresztą był najlepszym graczem zielonogórzan. Ostatecznie Zastal opuszczał Krasnojarsk, zwyciężając 94:73.

W drogę powrotną zielonogórzanie znów wyruszyli przez Moskwę, gdzie we wtorek zmierzyli się z mistrzami ligi VTB i Euroligi – CSKA. Zaczęło się obiecująco, od strzeleckiej wymiany ciosów w pierwszej połowie. W drugiej kwarcie zielonogórzanie zbliżyli się na pięć „oczek”. Wtedy o przerwę poprosił szkoleniowiec gospodarzy, po czym jego ekipa podkręciła tempo. Jeszcze jaśniej gwiazdy CSKA błyszczały po przerwie. – CSKA ma jeden z najlepszych składów w Europie. Cały mecz był dla nas naznaczony faulami, które popełniliśmy w pierwszej kwarcie. Mamy ograniczoną liczbę graczy a ci, którzy mogą zbliżyć się do rywalizacji z tym składem gospodarzy, mieli kłopoty. Dla nas był to więc największy przełom w grze – ocenił Tabak.

Faktycznie, faule uwierały rotację zielonogórzan już w pierwszej połowie. Po zmianie stron Zastal nie był już tak skuteczny, a gospodarze robili swoje.  Wysokie tempo gry niemal do samego końca, na które pozwala cała szeroka, gwiazdorska rotacja CSKA, dały zwycięstwo Rosjanom 105:73.

Taka lekcja na pewno jest cenna i może tylko procentować. Tym bardziej, że terminarz pędzi dalej. Już w sobotę do hali CRS przyjeżdża PGE Spójnia Stargard, będąca na wyraźnej fali wznoszącej. Na sześć ostatnich spotkań rywale wygrali pięć. Oblicze odmienił Maciej Raczyński, który sezon zaczynał jako asystent Jacka Winnickiego, teraz samodzielnie odpowiada za wyniki Spójni. Raczyński przed laty grał w Zielonej Górze. Ważnym elementem jego układanki jest też wychowanek Zastalu Filip Matczak, najskuteczniejszy polski gracz stargardzian, średnio rzucający 12,1 pkt. na mecz. A po Spójni kolejne granie. W poniedziałek z Astaną.

(mk)-ŁZ