Od marca cierpimy na głód widowisk z udziałem naszych sportowców. Czas oglądania powtórek dobiegł końca! Startuje PGE Ekstraliga, wraz nią żużlowcy Falubazu Zielona Góra, którzy w niedzielę zmierzą się w Rybniku z ROW-em.

 

Żużel to kolejna po piłce nożnej dyscyplina, która „odmroziła się” w naszym kraju. Po takiej przerwie emocje związane z czarnym sportem, nawet przed telewizorem, powinny smakować szczególnie. Zielonogórzanie na pierwszy ogień jadą na Śląsk, czyli region kraju najbardziej zmagający się obecnie z koronawirusem. – Mamy regulamin sanitarny, który będzie nas zabezpieczał przed tym, żebyśmy nie zarazili się wirusem. Ja mam pełne zaufanie do Ekstraligi Żużlowej. Jeśli będziemy przestrzegać tych zasad, wtedy ryzyko ograniczymy do minimum – uważa Tomasz Walczak, kierownik drużyny Falubazu.

Wytyczne regulaminu sanitarnego również się zmieniają. Zawodnicy z radością przyjęli informację o możliwości przebywania w boksie nie jednego a dwóch mechaników. Inauguracyjną kolejkę poprzedziły dwa tygodnie treningów. – Jest to jeden z większych torów, ja lubię większe obiekty – ocenia owal w Rybniku Martin Vaculik. – Jak szybko znajdziesz ustawienia, będzie w porządku. Wierzę, że w niedzielę tak się stanie i będę mocnym punktem drużyny.

Słowak był najskuteczniejszym jeźdźcem Falubazu w ubiegłym sezonie. Takich armat, przynajmniej na papierze, próżno szukać u rybniczan. W opinii wielu ekspertów, akcje niedzielnego rywala Falubazu stoją najniżej z grona ekstraligowców. ROW postanowił sięgnąć na zasadzie „gościa” po Adriana Miedzińskiego z pierwszoligowego Apatora Toruń. – Żużel to specyficzny sport i wiele może się wydarzyć. Jedziemy nastawieni na dobrą walkę i chęć zgarnięcia kompletu punktów, ale trzeba mieć pokorę i szacunek dla przeciwnika. Mamy fajną, mocną i zgraną drużynę – twierdzi T. Walczak, którego zdaniem niedoceniani są również zielonogórzanie. – Ja się z tego powodu bardzo cieszę. Ciężar psychiczny, który mają faworyci sprawi, że będą im się trzęsły ręce, a my pojedziemy na troszeczkę większym luzie i myślę, że może się to dobrze skończyć.

Nowością będzie nie tylko regulamin sanitarny i wynikające z niego obostrzenia, ale także nowa tabela biegowa. Wytrawni fani niemal z pamięci byli w stanie poruszać się po meczowej rozpisce, która odeszła lamusa. Nowa ma wyrównać szanse.

– Czy zmieni atrakcyjność zawodów? Ten sezon to pokaże –uważa kierownik Falubazu. – Na pewno zmienią się role zawodników spod numeru 2 i 10. Nie będą to już czarne owce, przed którymi każdy się broni – dodaje T. Walczak. Sztab szkoleniowy Falubazu – na czele z trenerem Piotrem Żyto – w praktyce zmierzy się z nową tabelą w niedzielę. Spotkanie rozpocznie się o 16.30. Transmisja w nSport+.

(mk) - ŁZ