CRS obchodzi właśnie 10-lecie istnienia. To najważniejszy miejski basen. I pomyśleć, że nieopodal tego miejsca, 120 lat temu funkcjonowało kąpielisko uruchomione przez prywatnego restauratora. Z kabinami, pomostem, parkanem dookoła. Prowadzono tam nawet naukę pływania!

– Czyżniewski! Ty normalnie masz fisia na punkcie przedwojennych kąpielisk. Przed tygodniem pisałeś o Ochli, teraz przeniosłeś się na drugą stronę miasta. Chodzi ci o basen przy Źródlanej? – moja żona tak się skupiła na kąpieliskach, że ani słowem nie wspomniała o patelni.

Nie ukrywam – jestem wielkim fanem przedwojennych kąpielisk. Niemcy też chyba byli nieźle zakręceni na tym punkcie. Wykorzystywali każdy strumyk, każdą rzeczkę i każdy staw, by spiętrzyć wodę i nawet na niewielkim akwenie pływać łódką lub kajakiem. Niektóre wykorzystywali do budowy basenów. Moja żona się jednak myli, dzisiaj nie chcę pisać o miejskim basenie przy ul. Źródlanej (obecnie w tym miejscu jest orlik), lecz prywatny basen w Dolinie Luizy (powojenny Wagmostaw). Stąd do CRS może jest z pół kilometra.

Pocztówka z przełomu XIX i XX wieku. Dwa zdjęcia po lewej stronie u góry przedstawiają basen z zewnątrz i od środka. Był otoczony szczelnym parkanem – Ze zbiorów Sławomira Ronowicza

O tym miejscu kiedyś już pisałem (Spacerownik nr 25 z 26 kwietnia 2013 r.), ale nigdy go nie pokazywałem. Niestety, nie natrafiłem jeszcze na pojedyncze zdjęcie. Na szczęście wydawano również pocztówki z pozdrowieniami (tzw. grussy), które zawierały kilka mniejszych zdjęć. Właśnie taki „Gruss aus Louisenthal in Grünberg i. Schl.” wydał na przełomie XIX i XX wieku właściciel młyna zamienionego w restaurację w Dolinie Luizy.

Zielonogórska moda basenowa (zdjęcie zrobione na basenie przy ul. Źródlanej) – Ze zbiorów Muzeum Ziemi Lubuskiej

To było kultowe miejsce przyciągające ludzi: sala taneczna, restauracja, kawiarnia, kolonada, platforma dla orkiestry, pomosty i staw, po którym pływały łódki. Pod koniec XIX wieku były tu dwa stawy oddzielone od siebie groblą. Na drugim, wschodnim stawie powstało kąpielisko. Znajdowało się 100-200 metrów od restauracji.

Rekreacyjny układ był prosty – jadąc z ul. Sulechowskiej gość najpierw trafiał do restauracji, później miał do dyspozycji jeziorko z łódkami, na końcu basen pływacki.

Plan przebieralni wraz z zejściem do wody. Na basenie było pięć takich ekskluzywnych kabin – Ze zbiorów Archiwum Państwowego w ZG

27 maja 1892 r. Hermann Schulz złożył podanie do policji budowlanej z wnioskiem o utworzenie zakładu kąpielowego na górnym (mniejszym) stawie. Całość zaprojektował cieśla F. Neumann. Chociaż dwa tygodnie później projekt został zatwierdzony, inwestor wciąż coś w nim zmieniał. Przez kilka lat. W końcu 6 lutego 1896 r. uzyskał ostateczną zgodę na uruchomienie przedsięwzięcia.

– Basen miał 44 m długości i 24 m szerokości – Zbigniew Bujkiewicz z Archiwum Państwowego w Zielonej Górze pokazuje dobrze zachowany plan inwestycji. – Od strony wzgórza znajdowały się przebieralnie, od strony restauracji pięć kabin z bezpośrednim wejściem do wody.

Plan basenu przedstawiony policji budowlanej. Do restauracji trzeba było pójść w lewo, w kierunku dzisiejszej ul. Sulechowskiej – Ze zbiorów Archiwum Państwowego w ZG

Najciekawsze były boczne kabiny, tzw. cele kąpielowe z bezpośrednim zejściem do wody. Co ciekawe, niewielki akwen przed każdą kabiną był zasłonięty przed oczami ciekawskich parkanem umieszczonym w wodzie. Pewnie można się było tu zamoczyć, ale o pływaniu przy kabinie nie było mowy. Brzegi wzmocniono palikami i zbudowano specjalną śluzę mogącą spiętrzyć wodę zbiornika na wysokość ok. 2,5 m.

Zakład pływacki Schulza ruszył w czerwcu 1896 r. Na gości czekał już nauczyciel pływania G. Spitzer. Było jednak za zimno na pływanie. W końcu 10 czerwca w wodach Louisenthalu zanurzyli się pierwsi goście.

Tomasz Czyżniewski
codziennie nowe opowieści i zdjęcia
Fb.com/czyzniewski.tomasz