Przemysław Karnowski w Stelmecie Enei BC na próbnym kontrakcie. Jeszcze kilka lat temu taka informacja byłaby mało prawdopodobna. „Big Mamba” ostatni czas spędzał jednak głównie w gabinetach lekarskich.

Mierzący 212 centymetrów wzrostu, 26-letni koszykarz w Zielonej Górze jest na tzw. try-oucie. To ma być próba, bo ostatni rok Karnowskiemu upłynął na leczeniu kontuzji. – Jestem już zdrowy, nareszcie mogę wrócić do tego co kocham, czyli do gry w koszykówkę. Za mną żmudna rehabilitacja i cieszę się, że mogę tutaj być. Mam nadzieję, że pokażę się z dobrej strony i będę mógł jak najszybciej pomóc drużynie na parkiecie – powiedział dla klubowego serwisu Karnowski, który ostatnio był związany z Polskim Cukrem Toruń.

To miał być udany powrót do naszej ligi, którą Karnowski opuścił w 2012 roku, by spróbować sił w amerykańskiej lidze uniwersyteckiej. Polak był gwiazdą Gonzaga Bulldogs. Wielu liczyło, że po skończeniu studiów zostanie za oceanem  i rozgrywki NCAA wkrótce zamieni na NBA. Skończyło się na epizodach w lidze letniej. Potem Karnowskiego zaczęły nękać urazy. Odbudowa kariery ma nastąpić u mistrza kraju, pod okiem Žana Tabaka. – Jestem po rozmowach z trenerem. Kilka pierwszych tygodni zajmie mi wprowadzenie do gry. Mam nadzieję, że po udanej adaptacji będę mógł dołączyć do zespołu i trenować „pięć na pięć” w pełnym kontakcie. Bardzo chcę pomóc drużynie w rozgrywkach VTB i EBL – dodał center.

W najbliższą środę, 26 sierpnia wstęp do nowego sezonu, czyli mecz o Superpuchar Polski. W Kaliszu, mistrz Stelmet zagra ze zdobywcą krajowego pucharu Anwilem Włocławek. Początek o 20.00.

(mk)- ŁZ