Szpitale ograniczyły planowe zabiegi, ale ludzie nie przestali mieć wypadków komunikacyjnych, a chirurdzy operować pacjentów w stanie pilnym.

 Każda kropla krwi się przyda, gdzie mam się zgłosić?

Muszę odczekać od ostatniego pobrania, ale jeśli weźmiecie mnie wcześniej, to nawet jutro mogę!

Jeśli karmiąca matka może, to zaraz będę…

Aż serce rośnie. Takie wpisy pojawiły się na fanpage’u Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Zielonej Górze, gdy w pierwszej połowie marca opublikowano tu niepokojące komunikaty o spadku liczby pobieranych donacji. Przyczynę zjawiska tłumaczy dyrektorka centrum Monika Fabisz-Kołodzińska: – Ludzie pozamykali się w domach.

Na szczęście, apele o oddawanie krwi pomogły, bo w ubiegły piątek gotowość zgłosiło już 128 osób. To dużo, jak mówi szefowa regionalnego krwiodawstwa. Dlatego na fanpage’u podziękowała za nią tym, którzy nie pozostali obojętni na apele, telefony i SMS-owe zaproszenia do oddania krwi i… czeka na więcej. – Trudny czas, trudne decyzje, trudne zadania, ale wspólnie damy radę! – napisała.

Jedną z owych trudnych decyzji było zapewne zawieszenie do odwołania wszystkich akcji wyjazdowych RCKiK. Nastąpiło w ubiegłą sobotę, zaraz po ogłoszeniu w Polsce stanu epidemii. Pracownicy centrum po krew pojechali w teren jeszcze tylko raz, do żołnierzy. To była zamknięta akcja wyjazdowa, bezpieczna. M. Fabisz-Kołodzińska wyjaśnia: – Muszę dbać o personel. Bo co mi z tego, że będą dawcy, jeśli nie będę miała pracowników, którzy tę krew pobiorą.

Pandemia nie zmniejsza zapotrzebowania na ten płyn ustrojowy cenniejszy niż wszystkie skarby świata.

– Choć mocno ograniczyliśmy planowe zabiegi operacyjne, nadal operowani są pacjenci w stanie pilnym lub nagłym, na przykład z wypadków. I choć krwi potrzebujemy teraz mniej, ona cały czas jest nam potrzebna! – mówi rzeczniczka zielonogórskiego szpitala i dodaje: – Jak zwykle, najbardziej potrzeba krwi 0 z ujemnym RH.

Na swojej stronie internetowej RCKiK informuje o swoich zapasach. Stan magazynowy krwi grupy 0 i B z ujemnym RH w ostatnich dniach nadal był bardzo niski, a AB z ujemnym RH – niski.

– Co mogę powiedzieć? Tylko wciąż zachęcać dawców, żeby się do nas zgłaszali – mówi dyrektorka centrum. Tu, przed wejściem do rejestracji, krwiodawcy przechodzą dziś weryfikację pod względem zdrowia. Jest konieczna, bo ma wyeliminować osoby z tzw. grup ryzyka, czyli m.in. te, które niedawno były zagranicą, miały kontakt z osobą zarażoną albo z kwarantanny. Oprócz wywiadów prowadzone są pomiary temperatury.

– Wystarczy, że pracownik zachoruje, pozostali będą mieli kwarantannę… i oddział przestanie pracować – mówi szefowa centrum krwiodawstwa. Zagrożenie, które „wisi w powietrzu” dodatkowo wspiera zwykłą potrzebę gromadzenia zapasów i skłania do podejmowania szczególnych starań, by wirusa nie rozprzestrzeniać. Szefowa regionalnego krwiodawstwa zapewnia dawców: – Mydła i płyny dezynfekcyjne mamy… a maseczki? Też. Mam wspaniałych pracowników, szyją je po pracy w domach!

!!! Prosimy przekazujcie informację dalej !!!

Opublikowany przez Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Zielonej Górze Piątek, 27 marca 2020

(el)