– Na luzie, jedną bramką dla nas – tak odpowiadają na pytanie o wynik meczu piłkarze ręczni PKM-u Zachód AZS-u Uniwersytetu Zielonogórskiego. I tej zasadzie pozostają wierni!

W ostatnią sobotę zielonogórzanie pokonali Anilanę Łódź 38:37. Mimo, że do przerwy akademicy prowadzili pewnie różnicą czterech bramek i wydawało się, że kontrolują losy spotkania, w drugiej połowie roztrwonili cały kapitał. Co więcej, to rywal wyszedł nawet na trzybramkowe prowadzenie. Pół minuty przed końcem meczu był remis, a gola na wagę zwycięstwa rzucił Robert Góral. – My chyba tak lubimy, wszystko pod kibiców – śmieje się Daniel Mieszkian, który rzucił łodzianom sześć bramek. Nie tak dawno zdobył gola na wagę zwycięstwa w Piekarach Śląskich, niemal równo z końcową syreną. Dreszczowce to znak rozpoznawczy akademików. – Myślę, że dla kibiców to interesujące widowisko, ale na szczęście z happy endem – wtórował koledze Adrian Franaszek, gracz akademików. – Te horrory to coś strasznego – mówi trener Ireneusz Łuczak, którego sporo kosztują takie końcówki. – Ja już mówię do nich, chłopaki, wy mnie wykończycie – uśmiecha się szkoleniowiec AZS-u. Zielonogórzanie mają na koncie cztery zwycięstwa i cztery porażki, pozwala to na zajmowanie 7. miejsca. Liderem z zaledwie jedną porażką na koncie są szczypiorniści Stali Gorzów, z którymi AZS zmierzy się w tę sobotę, 23 listopada. – Zakończmy to na spokojnie, jedną dla nas – zażartował I. Łuczak. Dwa lata temu AZS przegrał derby ze Stalą po rzutach karnych. Początek meczu o 19.00.

(mk)