Friedrichowi Försterowi tak się polepszyło, że kupił sobie pałacyk na skraju miasta, do którego się przeprowadził. Był tylko jeden minus tej sytuacji – król Prus się na niego o to pogniewał. Podobno.

– Hulda, pakujemy się i wracamy do starego domu – zdenerwowany mężczyzna właśnie pojawił się w salonie i natychmiast chciał wszystko zmieniać.

– Friedrich! Oszalałeś, przecież dopiero co się wprowadziliśmy! Nigdzie się nie ruszam – kobieta stanowczo zaprotestowała, czekając na wyjaśnienia.

– Właśnie odwiedził mnie szambelan królewski Thimm i zapowiedział, że zatrzyma się u nas król. W starym domu… – tłumaczył mężczyzna.

Dramatyczna sytuacja. Od razu zrobiło mi się gorąco. Bardzo gorąco…

– Czyżniewski! Obudź się. Śnisz o dyrdymałach, a ja nie mam na czym usmażyć kotletów – poczułem szarpanie za ramię. Otwieram oczy a tu… moja małżonka. Sen uleciał. Na szczęście już na jawie mogę opowiedzieć, co działo się dalej.

Zamiast pałacyku, w latach 20. XX wieku, przy Wrocławskiej powstał wielki kombinat włókienniczy – Ze zbiorów Tomasza Kowalskiego

Pamiętacie? Przed tygodniem pokazywałem piękny pałacyk, który kiedyś stał nieopodal skrzyżowania Wrocławska – Sienkiewicza. W tym miejscu, w latach 1784-85 (według innych źródeł w latach 1786-87) Johan Adolph Schneider, królewski komisarz sądowy, zbudował sobie obszerny dom przypominający pałacyk. To chyba była najbardziej okazała prywatna budowla w Grünbergu przełomu XVIII i XIX wieku. Schneider był posiadaczem ziemskim z Ochli. W tym okresie jednym z najbogatszych zielonogórskich mieszczan był kupiec Jeremias Förster (ojciec Friedricha). Też postanowił sobie wybudować reprezentacyjną, mieszczańską siedzibę – tak w 1794 r. powstał dom Försterów przy dzisiejszej ul. Jedności 5. To budynek na wprost sądu, w którym działają m.in. notariusze. Przetrwał 226 lat i ma się dobrze. To było znaczące miejsce w ówczesnej Zielonej Górze. Tutaj zatrzymywali się ważni goście: książęta, carowie, królowie i dowódcy wojskowi. Opisywałem to miejsce w 51. odcinku Spacerownika, z okazji wizyty w naszym mieście ambasadora USA. Mamy w Zielonej Górze bardzo ważny amerykański ślad – w 1800 r. Förstera odwiedził podróżujący po Śląsku ambasador John Quincy Adams, późniejszy szósty prezydent Stanów Zjednoczonych. Myślę, że kiedyś pojawi się na ścianie budynku stosowna tabliczka. Przy okazji będzie można zaznaczyć, że był tu również car Aleksander I. Jednak najczęściej w domu Försterów gościł król Prus Fryderyk Wilhelm III. Wiemy, że zatrzymał się tutaj kilka razy:

18 września 1814 r.

2 września 1819 r.

4 listopada 1820 r.

2 czerwca 1830 r.

To był wielki zaszczyt i honor. I docenienie gospodarza domu. Jednak nie samymi wizytami ważnych gości człowiek żyje. Friedrich Förster dynamicznie rozwijał rodzinny interes. Z kupca przeistaczał się w fabrykanta. Pilnie obserwował inwestycję Cockerillów przy ul. Wrocławskiej, w której stanęła pierwsza w mieście maszyna parowa. Kiedy w maju 1833 r. ta fabryka spłonęła, postanowił odkupić teren. Tak stało się w 1835 r. Wraz z pogorzeliskiem kupił również pałacyk Schneidera. Miał już do dyspozycji dwie siedziby.

Siedziba Försterów przy ul. Jedności 5 powstała w 1793 r. – Ze zbiorów Muzeum Ziemi Lubuskiej

– Według zapisów z 1865 r. pałacyk wyceniano do celów podatkowych na 418 talarów a dom przy Jedności na 250 talarów plus oficyny warte 150 talarów – sprawdza w rejestrach nasz ekspert, Zbigniew Bujkiewicz z Archiwum Państwowego w Zielonej Górze.

Friedrich Förster wybrał siedzibę przy ul. Wrocławskiej, do której przeprowadził się we wrześniu 1835 r. Teraz możemy wrócić do mojego snu, którego bohaterami są Friedrich Förster i jego żona Hulda. Tę anegdotę opisała Grażyna Wyder w książce „Ludzie środkowego Nadodrza”. W trakcie przeprowadzki szambelan królewski poinformował Förstera, że przebywający w tej okolicy król Fryderyk Wilhelm III chce się zatrzymać w Zielonej Górze, w domu Försterów, który odwiedził tyle razy. Friedrich chciał zaprosić króla do nowego domu, czym rozgniewał władcę. Zdesperowani małżonkowie chcieli się nawet przeprowadzić do starej siedziby, ale urażony monarcha nie dał się przekonać i 17 października 1835 r. zatrzymał się w zajeździe Pod Trzema Wzgórzami, który mieścił się przy pl. Pocztowym.

Försterowie potrzebowali dużego domu, bo byli bardzo liczną rodziną. Friedrich miał siedmioro rodzeństwa. Sam doczekał się dziewięcioro dzieci. Na rodzinnych zjazdach pewnie gromadziło się kilkadziesiąt najbliższych osób.

Jedną z nich była Anna Förster, widoczna na zdjęciu wyżej. – To fotograficzna wizytówka, z tyłu podpisana „Anna Förster”. Nie wiem, która to z pań, prawdopodobnie ta na pierwszym planie. Raczej była potomkiem rodu, bo w przypadku małżeństwa znalazłby się dopisek z jakiego rodu pochodziła – opowiada Bartłomiej Gruszka, z którym od września wędrujemy śladami zielonogórskich atelier fotograficznych.

 

Tomasz Czyżniewski

codziennie nowe opowieści i zdjęcia

Fb.com/czyzniewski.tomasz

Fotograficzny wizytownik Anny Förster – Ze zbiorów Bartłomieja Gruszki