– Lubuskie lasy mają się dobrze – przekonuje nadleśniczy Maciej Taborski, z Nadleśnictwa Przytok.

– Nadleśnictwo zaprosiło nas na wycieczkę z okazji 95. rocznicy powstania Lasów Państwowych. Zobaczyliśmy w pigułce to co najlepsze?

– Przez kilka godzin nie da się zaprezentować całego dorobku i zakresu działalności Lasów Państwowych. W pigułce pokazaliśmy jak prowadzimy gospodarkę leśną i co robimy dla społeczeństwa. Nie brakuje problemów…

-Odwiedziliśmy rezerwat Przyrody Bażantarnia koło Otynia. Określił go pan mianem Puszczy Białowieskiej w skali mikro.

– Rezerwat liczy ok. 17,5 hektara powierzchni. Pokazaliśmy świerki zaatakowane przez kornika drukarza. Drzewa rosły kilkadziesiąt lat, obecnie wymierają. Jestem leśnikiem starej daty i kieruję się maksymą – lepiej zapobiegać niż leczyć. W Białowieży podjęto trudną decyzję o wycięciu drzew w puszczy zaatakowanych przez kornika. My nie wycięliśmy świerków. Pytanie czy nas na to stać? Drewno jest towarem, który sprzedajemy i co roku z naszej działalności odprowadzamy do Skarbu Państwa, bagatela 2,5 miliarda złotych z podatków.

-W jakim stanie są lubuskie lasy? Mieszkańcy czasem skarżą się na nieuzasadnione wycinki.

– Żaden leśniczy nie może przeprowadzić cięć niezgodnie z planem urządzenia lasu. To gwarancja ochrony drzewostanu. W Polsce nie tylko nie ubywa lasów, ale z roku na rok jest ich więcej. Na przestrzeni ostatnich 18 lat, średni wiek lasu wzrósł o 10 lat. Lasy lubuskie mają się dobrze.

W Lubuskiem już się chyba nie zalesia się nowych obszarów?

– Brakuje gruntów rolnych pod zalesienia. To musi być gleba słabej jakości, lasy nie rosną na żyznych glinach, a na piaskach. Sadzimy sosnę, bo jest mało wymagająca. W okolicach Zielonej Góry nie ma sensu przeznaczać nowych terenów pod lasy, zajmują przecież ok. 50 proc. powierzchni Lubuskiego. A nie możemy ich sadzić między osiedlami. Ludzie lubią spacerować i zbierać grzyby, ale jak wybudują się pod lasem, ten zaczyna im przeszkadzać. Bo drzewa zacieniają im elegancką posesję i muszą sprzątać gałęzie.

W lasach maszyny zastępują drwali?

– Praca przy wyrębie jest ciężka i niebezpieczna. To dobrze, że maszyny zaczynają zastępować ludzi, nasi pracownicy przy wyrębie tracili zdrowie, czasem życie.

– Te wielkie maszyny nie niszczą ściółki leśnej?

– Maszyna ma szerokie koła i nie niszczy podłoża, porusza się po wytyczonych szlakach, co 20-25 metrów. Staramy się, aby ingerencja w środowisko naturalne była jak najmniejsza. Koń wykorzystywany przy wyrębie, kopytem czynił większe szkody, niż maszyna oponami.

– Do lasów masowo weszły tzw. gatunki inwazyjne np. akacja i czeremcha amerykańska?

– Pszczelarze mówią, że wycinanie akacji to barbarzyństwo. My mamy ją na liście gatunków do wyeliminowania. Teoretycznie! W praktyce zadomowiła się już w krajobrazie polskich pól i lasów. To gatunek miododajny, który daje dobre drewno. Musimy tylko kontrolować tę ekspansję. Podobnie jest z dębem czerwonym i daglezją, niby są do usunięcia, ale musimy się zastanowić, czy nie warto je pozostawić.

– Co Lasy Państwowe robią dla społeczeństwa?

– Nie zajmujemy się wyłącznie gospodarką leśną i produkcją drewna. Otwieramy się na potrzeby społeczeństwa. Budujemy parkingi, ścieżki rowerowe, ekologiczne, dydaktyczne. Stawiamy na edukację przyrodniczą, prawie wszystkie szkoły współpracują z nadleśnictwami. Wspólnie z Nadleśnictwem Zielona Góra prowadzimy wiosenną akcję sadzenia lasu. Dziecko sadzi z rodzicem las, który rośnie wraz z nim. Ratujemy gatunki zagrożone: głuszce, cietrzewie, rybołowy. Do lasu wracają pszczoły, bo zakładamy barcie. Polska stepowieje. Trzeba oszczędzać wodę, jej spływ musi być wolniejszy. Zainwestowaliśmy już 440 mln zł w małe zbiorniki retencyjne.

– Na koniec powiedzmy o bezpieczeństwie przeciwpożarowym.

– Na terenach gdzie gatunkiem dominującym jest łatwopalna sosna i brakuje wody, temat bezpieczeństwa przeciwpożarowego jest priorytetowy. Drzewostany są zawsze w najwyższym stopniu zagrożenia pożarowego. Odbieram telefony o pożarze nawet o trzeciej nad ranem. Nie narzekam jednak, praca w lesie to służba. Dofinansowujemy ochotnicze straże pożarne.  W ten sposób pomagamy też sobie, dobry sprzęt zwiększa bezpieczeństwo lasów.

– Dziękuję za rozmowę.

Rafał Krzymiński