Antonio Lindbaeck to nowa twarz w drużynie Falubazu na sezon 2020. Szwed ma łatkę zawodnika, który znakomite mecze przeplata słabymi. W ubiegłym roku na polskich torach wykręcił średnią nieco powyżej 1,5 punktu na bieg. Był 33. żużlowcem PGE Ekstraligi. Na co liczy w tym sezonie?

– Antonio, jak wrażenia z obozu w Świnoujściu? Miałeś kiedyś żużlowe zgrupowanie nad morzem?

– Antonio Lindbaeck : – Nie, to był mój pierwszy raz. Było bardzo miło. Lubię wszystkich kolegów z drużyny. To bardzo dobry wstęp do sezonu!

 

– Nadrzędnym celem tego zgrupowania, oprócz treningów, była integracja. Co powiesz o atmosferze w zespole?

– Atmosfera była bardzo dobra. Wszyscy razem mieliśmy z tego wyjazdu naprawdę dużą frajdę. Dni były długie i na koniec dało się odczuć zmęczenie, ale o to w tym wszystkim chodziło. To na pewno nie był zmarnowany czas.

 

– Przebierasz już nogami w oczekiwaniu na pierwszy, pozimowy wyjazd na tor?

– Tak! Teraz już ten czas oczekiwania się trochę dłuży. Chciałbym już dosiąść moich motorów i wyjechać na tor. Mam nadzieję, że niebawem tak się stanie.

 

– Jakie są twoje oczekiwania, jeśli chodzi o jazdę w polskiej lidze i starty w Falubazie?

– Mamy zespół, w którym naprawdę każdy jest klasowym zawodnikiem. Dla mnie cel jest jeden, bycie na topie.

 

– A w co celujesz w cyklu Grand Prix?

– Hmm… Mierzę wysoko, ale będę skupiał się i myślał wyłącznie o najbliższych zawodach, żeby zdobywać tyle punktów, ile się da. Mamy też zmiany w cyklu, tylko czołowa szóstka zagwarantuje sobie miejsce w cyklu na przyszły rok. Właściwie nie możesz sobie pozwolić na słabe zawody. Wyjadę na tor i będę robił to, co umiem najlepiej.

 

– Jak się czujesz na zielonogórskim torze?

– Dobrze. To jest fajny tor z wieloma ścieżkami do jazdy. Możesz pojechać przy krawężniku i po zewnętrznej. Mnie on bardzo pasuje i był jednym z powodów, dla którego zdecydowałem się podpisać kontrakt tutaj.

 

– Dziękuję.

Marcin Krzywicki