– Przepraszam, że tak długo mieszkańcy musieli patrzeć na moją facjatę – mówi Łukasz Mejza, radny sejmiku województwa lubuskiego, który ubiegał się o mandat poselski z listy Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Radny zgodził się ze stwierdzeniem, że „Mejzy wszędzie było pełno”. Mieszkańcy skarżyli się, że plakaty radnego wojewódzkiego można było zobaczyć jeszcze długo po wyborach.

“Przyznaję się do błędów, zrobiliśmy wielkie sprzątanie, ale przy tej ilości plakatów nie jesteśmy w stanie nad wszystkim zapanować, tym bardziej, że mieliśmy bardzo liczny sztab, złożony z bardzo młodych ludzi. Tej energii, kreatywności było mnóstwo. Nie do końca byliśmy świadomi, gdzie te plakaty były rozwieszane. Po wielkim sprzątaniu parę sztuk jeszcze zostało, m.in. w mieście” – Łukasz Mejza, radny sejmiku województwa lubuskiego.
Łukasz Mejza zapewnia, że po każdej informacji o wiszących plakatach interwencja jest natychmiastowa. Radny wspomniał też o finansowaniu kampanii.
“Tak jak działo się to na ulicy Rzeźniczaka. Jedna z internautek napisała do mnie o plakatach i jeszcze tego samego dnia plakaty zniknęły. Owszem, parę niedociągnięć było w tym zakresie. Co do finansowania, to wszystko jest w raporcie, który został złożony do Państwowej Komisji Wyborczej. On jest transparentny i tam są wszystkie odpowiedzi na pytania dotyczące finansowania kampanii”Łukasz Mejza, radny sejmiku województwa lubuskiego.
Radny podsumował także swój wynik wyborczy. – Osiągnęliśmy świetny rezultat, ale jednak mandatu to nie przyniosło. To świetny kapitał na przyszłość – dodał Mejza, który zgromadził ponad 10 tysięcy głosów.