We wtorek (16.06), Łukasz Mejza, przewodniczący klubu Bezpartyjnych Samorządowców w sejmiku lubuskim zaprezentował program zbierania deszczówki pod hasłem: „Chwytaj deszcz”. Skrytykował zarząd województwa lubuskiego. – Pieniądze z promocji pani marszałek E. Polak powinno się przesunąć na retencję deszczówki.

Klimat bardzo się zmienia. Przez globalne ocieplenie cierpi rolnictwo. Gorsze plony to wyższe ceny. Zaczyna brakować też wody. Radny Ł. Mejza przedstawił projekt wojewódzkiego programu retencji wody deszczowej. Jego zdaniem dofinansowanie na systemy zatrzymywania deszczówki powinno wynosić od 70 do 80 proc. kosztu całej instalacji. – Musimy ten program wprowadzić w Lubuskiem, tym bardziej, że w innych województwach funkcjonują z powodzeniem np. w sąsiedniej Wielkopolsce – mówił. – Nie można tracić czasu, trzeba przygotować dobre rozwiązania. Procedurę składania wniosków o pomoc w zatrzymywaniu deszczówki trzeba maksymalnie uprościć, tak aby mieszkańcy mogli jak najszybciej z niej skorzystać – podkreślał.

Obraz może zawierać: 1 osoba, tekst

Radny przestrzegał przed nadchodzącą suszą i jej poważnymi skutkami. – Czeka nas największa od 60 lat susza, która będzie siała spustoszenie w lubuskiej gospodarce – przekonywał. – W zeszłym roku województwo lubuskie najbardziej ucierpiało w związku z anomaliami pogodowymi.

Łukasz Mejza zaapelował do zarządu województwa, aby przerzucił fundusze przeznaczone na promocję na finansowanie programu retencji wody deszczowej. – Na początek mogliśmy przeznaczyć kwotę 2 mln zł na ten program, na mieście będzie mniej billbordów z podobizną pani marszałek, mniej zamawianych materiałów w mediach, a więcej dobrych rozwiązań – nie owijał w bawełnę. – Myślę, że każdy z Lubuszan przyklaśnie takim rozwiązaniom. Tym bardziej, że obecna polityka zarządu województwa w tej sprawie jest bardzo krótkowzroczna – podkreślał.

Obecnie w Polsce relacjonowane jest zaledwie 6,5 proc. tzw. deszczówki.

(rk)-WZG