Bez względu na rozstrzygnięcia w czwórce, będzie to bardzo udany sezon dla RM Solar Falubazu. Zielonogórzanie znaleźli się w play-offach, gdzie przed sezonem widziało ich niewielu fachowców. Teraz nagroda za udaną rundę zasadniczą. Półfinały z Fogo Unią Leszno.

Mamy play-offy, bo mamy Patryka Dudka. To zielonogórzanin rozstrzygnął na swoją korzyść najważniejszy bieg dotychczasowego sezonu. Był to ostatni wyścig meczu w Lublinie. RM Solar Falubaz przegrywał już z Motorem różnicą 14 punktów, czyli taką samą, jaką pokonał lublinian w Zielonej Górze. W drugiej fazie zawodów przewaga z pierwszego meczu topniała w oczach. Cały Falubaz cierpiał, w połowie meczu stracił i tak nieskutecznego Martina Vaculika. Cierpiał też Dudek, ale to było pokłosie upadku podczas piątkowego Grand Prix w Gorzowie. I co? 28-latek wygrał ostatni bieg, tym samym wepchnął do play-offów zielonogórzan i wypchnął z nich rozentuzjazmowanych chwilę wcześniej żużlowców i fanów Motoru. – Taka praca, całe życie pod presją – mówił po meczu bohater zielonogórzan, który dziękował tym, którzy po wypadku w Gorzowie stawiali go na nogi. A właściwie na nogę. W Lublinie mocno obite udo nie dokuczało tak w trakcie jazdy, ale już po zejściu z motocykla Dudek kulał.

Cierpiący w niedzielę Vaculik na szczęście też wraca do zdrowia. Żebra, choć poobijane mocno po wypadku w Lublinie, nie zostały złamane. Oprócz zdrowia, martwić może jednak wyraźna obniżka formy Słowaka. – Jest dużo pracy przed sztabem szkoleniowym, bo jednak ta forma zawodników w Lublinie była mocno średnia. Przecież chodzi o to, żeby postawić się tej leszczyńskiej Unii – uważa Jacek Frątczak, żużlowy ekspert stacji Eleven.

Pierwsza konfrontacja zielonogórzan z leszczynianami wypadła dla Falubazu wybornie. Przecież „Myszy”, jako jedyne z całego grona ekstra ligowców, zdołały w dwumeczu z Unią nie tylko wygrać, ale i zainkasować punkt bonusowy. Zielonogórzanie przy W69 dwa tygodnie temu spisywali się wyśmienicie, za to „Byki” wyglądały na mocno błądzące po naszym owalu. To była przecież pierwsza wygrana Falubazu z Unią w domu od przeszło czterech lat.

Żółto-biało-zieloni traktowali mecz z leszczynianami śmiertelnie poważnie, a rywale? To, czy na galowo jechali już w rundzie zasadniczej, czy pojadą dopiero w play-offach, okaże się w niedzielę.

Sam awans do czwórki to już sukces, ale apetyt rośnie przecież w miarę jedzenia. – Ja, w odróżnieniu od większości komentatorów mówiłem, że drużyna ma szanse na miejsce w czwórce, to jednak mimo wszystko przebieg całego sezonu, zwycięstwa w Częstochowie, Grudziądzu i remis we Wrocławiu pokazały, że zielonogórzanie na czwórkę po prostu zasłużyli – uważa J. Frątczak i stawia cel: – W play-offach jedzie się po medal i taki cel powinien być definiowany.

Pierwszy bieg o 16.30.

(mk)-ŁZ