Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że niedługo obudzimy się w nowej rzeczywistości – rzeczywistości lockdownu. Związane z nim obostrzenia dotkną nas wszystkich, ale w szczególności oberwie się, jak zwykle, przedsiębiorcom. Zapasy przedsiębiorców (czyli tak zwane środki płynnościowe), którzy reprezentują branże już dotknięte już przez COVID (#gastronomia) topnieją, niczym lód na Grenlandii – pisze Łukasz Mejza – radny sejmiku wojewódzkiego. 

 

  • W związku z tym uważam, że potrzebujemy Wojewódzkiego Programu Wsparcia Dla Przedsiębiorców. Musi to być program skrojony pod przedsiębiorców i ich potrzeby. Sam jestem przedsiębiorcą, przez co wiem, jak ważne jest to, aby działać natychmiast. To jest OSTATNI DZWONEK na ratowanie lubuskiej gospodarki.

 

  • Tak samo, jak w przypadku pożaru – musimy działać natychmiast i gaśnica potrzebna jest jak pożar się zaczyna, a nie jak pożar się skończył, budynek doszczętnie spłonął i nie ma już co ratować. Dlatego ważne jest to, aby środki płynnościowe znalazły się na kontach przedsiębiorców właśnie TERAZ, a nie kiedy biznesy zostaną zamknięte, a pracownicy zwolnieni. To tak, jakby ratować defibrylatorem lokatorów kostnicy.

 

  • Dlatego jako lider Bezpartyjnych Samorządowców, jako przewodniczący klubu Bezpartyjni w Sejmiku Województwa Lubuskiego, wnoszę o uruchomienie programu wsparcia dla lubuskich przedsiębiorców. Inne województwa pokazały już, że potrafią. Dlaczego my zawsze musimy być z tyłu?

Zamiast skupiać się na wojenkach politycznych, skupmy się właśnie na tych, którzy dają nam chleb! Jak padną przedsiębiorcy, to padnie gospodarka i padniemy my wszyscy – i to nie na kolana, ale na… chyba wiecie co…

Łukasz Mejza