Łukasz Mejza (Bezpartyjni Samorządowcy), radny sejmiku lubuskiego w mocnych słowach skrytykował w Radiu Index zarząd województwa za jak to określił zbyt późną i niewystarczającą pomoc dla przedsiębiorców poszkodowanych w wyniku epidemii koronawirusa. Nie oszczędził też marszałek Elżbiety Polak.

Gość Rozmowy na 96 FM nie owijał w bawełnę, jego zdaniem przedstawiciele klasy politycznej nie mają pojęcia o prowadzeniu firmy. – Przedsiębiorcy to sól tej ziemi, to oni stanowią o rozwoju regionu i kraju – przekonywał Łukasz Mejza. – Sektor przedsiębiorstw zatrudnia trzy czwarte pracowników i odpowiada za 70 proc. PKB. Jak firmy upadną, to nie będzie już co ratować. Bardzo dobrze, że samorządy pomagają firmom, niestety mam jednak wrażenie, że o programie pomocy decydują osoby, kompletnie nie znające się na przedsiębiorczości. O gospodarce najwięcej mówią ci, którzy w życiu nie wystawili żadnej faktury. Gdyby tym ludziom zabrać politykę, chyba poumieraliby z głodu. To jest patologia!

Firmy musiały się pozamykać!

Radny zwracał uwagę na biurokrację, utrudniającą otrzymanie tzw. koronapomocy. Podkreślał, że wsparcie będzie skuteczne, jeśli wykorzysta się nowe technologie, upraszczające procedury otrzymania dofinansowania do biznesu zagrożonego przez pandemię.

– Przedsiębiorcy mają zajmować się prowadzeniem swoich biznesów, a nie biur księgowo-rachunkowo-prawnych. Może pieniądze otrzymają, a może nie – grzmiał Ł. Mejza.

Zdaniem radnego Bezpartyjnych Samorządowców pomoc dla przedsiębiorców w ramach Lubuskich Bonów Wsparcia dotarła za późno. I z tego powodu wiele firm musiało się zamknąć. – Sam jestem przedsiębiorcą i spotykam się z przedsiębiorcami. Wiem, z czym się zmagają na co dzień. Przedsiębiorcy mają prowadzić swój biznes, a nie ślęczeć nad wnioskami. Ta szumnie zapowiadana pomoc przedsiębiorcom to nic innego jak zagrywka „pijarowa” – tłumaczył.

Mejza odniósł się też do sporu politycznego marszałek województwa z wojewodą.  – Nie chcę się opowiadać po żadnej ze stron – zaznaczył. – Wiem jednak, że pani marszałek zaatakowała pana wojewodę. Tak to jest, gdy wychodzi małostkowość ludzi, którzy nami rządzą. Gramy w jednej drużynie i posługując się bliską mi terminologią sportową, nie możemy na ogólnopolski „parkiet” wychodzić podzieleni. I nie ma znaczenia, czy ktoś reprezentuje Gorzów czy Zieloną Górę, rząd czy samorząd. Dla dobra regionu trzeba podpisać nawet pakt z diabłem. Nie liczą się barwy partyjne. Jeżeli pani marszałek atakuje pana wojewodę za przynależność do konkretnej partii to bardziej przypomina to przedszkole niż samorząd. To jest hucpa polityczna! – uważa.

Zapytany, kogo poprze w wyborach na prezydenta RP, odpowiedział, że jeszcze nie podjął decyzji. Jeśli jednak w drugiej turze spotkają się urzędujący prezydent Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski (KO), rozważy wrzucenie do urny pustej kartki, bo nie interesują go już plemienne walki między „białymi” i „czarnymi”.

(rk)-WZG