Ministerstwo Edukacji Narodowej wydało zalecenia dla szkół, które dotyczą organizacji lekcji, przerw czy posiłków dla uczniów w dobie koronawirusa. W jakim stopniu zielonogórskie placówki oświatowe są przygotowane na nowy rok szkolny? Z czym będą musiały się zmierzyć?

Urzędnicy są w kontakcie z dyrektorami szkół. Omawiają z nimi problemy, które mogą utrudnić spełnienie wytycznych. Chodzi np. o przerwy, w czasie których uczniowie powinni unikać kontaktu z większą grupą kolegów i koleżanek.

Na dzisiaj dyrektorzy sygnalizują, że największe problemy będą z utrzymaniem pewnych zasad na przerwach – mówi Jarosław Skorulski, naczelnik Wydziału Oświaty i Spraw Społecznych w magistracie. –  Wiadomo, że przerwa to nie jest tylko pauza między jedną lekcją a drugą, ale również czas, żeby dzieci mogły się zrelaksować, także od strony fizycznej, odpocząć od nauki. Wyobrażenie sobie, że dzieci zostaną w klasach i nie będą wychodziły na korytarze, jest dosyć trudne.

Władze szkół zastanawiają się też, jak zapewnić dystans między uczniami w stołówkach i zapewnić bezpieczeństwo pracownikom w wieku powyżej 60 lat. Poza tym w zależności od sytuacji epidemiologicznej, dyrektorzy szkół będą mogli wprowadzić tzw. hybrydową metodę kształcenia.

– Nie boję się 1 września, nie boję się 2 września, ale sytuacji, kiedy gdzieś w połowie września czy w październiku przyjdzie nam przejść na system hybrydowy, czyli połączenie systemu zdalnego z systemem normalnej, stacjonarnej szkoły – dodaje J. Skorulski. – To dopiero jest przedsięwzięcie, niesamowicie trudne logistycznie, gdzie poszczególne klasy będą wyłączone albo będą miały dzieloną naukę.

Miasto nie rezygnuje z uroczystej inauguracji roku szkolnego, choć będzie ona skromniejsza niż zwykle. Odbędzie się 1 września, w remontowanym właśnie Zespole Edukacyjnym nr 6 w Przylepie.

Aleksandra Pietruszewska- WZielonej.pl