Takie mecze, bez względu na wynik, przechodzą do historii klubu. Nie na co dzień gra się wszak z mistrzem Euroligi. CSKA Moskwa to szczyt szczytów koszykówki w Europie. Zawodnicy tego klubu wielką klasę potwierdzili w hali CRS.

Najpierw, jeszcze przed meczem, gdy z wideo na telebimie – jako cały zespół – przesłali słowa wsparcia oraz otuchy dla 14-letniego Jaśka, który zmaga się z poważną chorobą. Chłopak otrzymał też od CSKA koszulkę z autografami drużyny.

Również sportowo koszykarze z Moskwy świecili pełnym blaskiem w hali CRS. Mistrz Euroligi starał się trzymać kontrolę nad wszystkim, a przy tym wygrać wyraźnie, umiejętnie rozkładając minuty na parkiecie po całym zespole. Tylko dwóch zawodników zagrało w drużynie gości więcej niż 20 minut. Trudno w takiej konstelacji gwiazd wskazywać graczy pierwszoplanowych i rezerwowych, ale ci, którzy weszli z ławki rzucili łącznie… 75 punktów! CSKA pokazało świetną zespołową koszykówkę, notując przy tym 29 asyst i zaledwie dziewięć strat.

Tyle o gwiazdach największego europejskiego formatu. A co o Stelmecie Enei BC Zielona Góra? Podopieczni Žana Tabaka przegrali 64:104, różnica jest więc o „oczko” mniejsza niż w marcowym pojedynku, w hali CRS, w poprzednim sezonie. – Niby walczyliśmy lepiej niż w zeszłym sezonie, a skończyło się podobnie – stwierdził po meczu Łukasz Koszarek. Najdotkliwiej zielonogórzanie polegli w czwartej kwarcie, gdzie wyraźnie opadli już z sił. – No tak, ale gra się 40 minut, więc ciężko coś powiedzieć. To klasowa drużyna, która zdecydowanie wykorzystywała każdy błąd – dodał kapitan Stelmetu.

Mistrzów Euroligi już hala CRS widziała, ale tylko jeszcze raz w historii klubu z Zielonej Góry była okazja do tego, by mierzyć się z aktualnym triumfatorem tych zmagań. Wcześniej, w 2013 roku, Stelmet grał jeszcze w Eurolidze z Olympiakosem Pireus, przegrywając 80:91. Z obecnego składu tylko dwóch graczy pamięta tamto spotkanie. Obok Ł. Koszarka jeszcze Przemysław Zamojski. Jak „Zamoj” ocenił starcie z CSKA? – Było 20 minut całkiem niezłej obrony. Kilka założeń przedmeczowych wychodziło w trakcie spotkania. Tu trzeba być jednak skoncentrowanym przez 40 minut. Na minutę ją stracisz i jest po meczu.

To ostatni październikowy mecz zielonogórzan w lidze VTB. 5 listopada zmierzy się u siebie z Parmą Perm. Wcześniej, bo w niedzielę, 27 października, Stelmet zagra na wyjeździe z beniaminkiem Energa Basket Ligi, Eneą Astorią Bydgoszcz. Obie drużyny mają bilans 2-2.

(mk)

Fot. Marcin Krzywicki