W hicie 6 kolejki Energa Basket Ligi, Stelmet Enea Zielona Góra nie dał najmniejszych szans Anwilowi Włocławek. Zielonogórzanie pokonali mistrzów Polski 101:77. Przez całe spotkanie nie podlegało dyskusji, kto był tego dnia lepszy!

Mecz z Anwilem rozpoczął się od minuty ciszy. Do przerwy nie było dopingu. Tak postanowił klub kibica w porozumieniu z kibicami Anwilu. I trudno się dziwić. W nocy z 1 na 2 listopada zmarł Michał Szpak, który przez siedem lat swojej kariery zawodowej był związany ze zielonogórskim klubem. Był spikerem i dyrektorem Stelmet Enea BC. Miał duży udział we wszystkich najważniejszych przedsięwzięciach m.in. grze w Eurolidze, Pucharze Europy i Lidze Mistrzów. W kwietniu odszedł z klubu, aby poświęcić się innym projektom zawodowym. W przeszłości pracował w RTV Lubuska i Telewizji Polsat.

Zielonogórzanie zagrali mecz dla Michała. Świetnie weszli w to spotkanie. Po trafieniach Joe Thomassona było 7:0. Anwil miał problemy z obroną, a Stelmet potrafił to wykorzystać. Po dwóch oczkach Marcela Ponitki po pierwszej kwarcie nasi koszykarze prowadzili 22:16. W drugiej odsłonie meczu po serii 12:0, Stelmet odskoczył na 18 punktów. Włocławianie nie poprawili skuteczności, a piłka po ich rzutach tylko huśtała się po obręczy.Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 52:30. W trzeciej kwarcie ekipa Igora Milicia zaczęła odrabiać straty. Zbliżyła się nawet na 16 punktów. Ale po trójkach Koszarka i Meiera było 71:53. W czwartej nasi znokautowali rywali, w pewnym momencie prowadząc 30 punktami! W drużynie gości na pochwałę zasługuje Ricky Ledo, jego statystki to z 16 punktów, 7 zbiórek i 3 asysty.

fot. Piotr Jędzura ŁZ