Normalnie o tej porze byliby w Tokio, odliczając godziny do pierwszego meczu na Igrzyskach Olimpijskich, ale że w tym roku nic nie jest normalne… pojawili się w Zielonej Górze.

Polska reprezentacja siatkarzy pod wodzą Vitala Heynena zagrała w hali CRS dwa towarzyskie mecze z reprezentacją Niemiec. To pierwsze spotkania od wybuchu pandemii. Nic dziwnego, że możliwość rywalizacji nawet w charakterze gier towarzyskich – poza wydrukowanymi, milczącymi awatarami, które umieszczono na trybunach – mogła cieszyć. Najwierniejsi kibice poczynania Polaków w konfrontacji z zachodnimi sąsiadami oglądali w ramach kina samochodowego na telebimie, który stanął na parkingu za halą.

Męska siatkówka w wydaniu reprezentacyjnym powróciła do Zielonej Góry po ośmiu latach. – Miasto fajne, hala bardzo sympatyczna do grania w siatkówkę, bo ani nie za duża, ani nie za mała – chwalił Fabian Drzyzga. – Fajnie było w końcu zagrać prawdziwy mecz. Cieszy to, że powoli wracamy do normalności – dodał rozgrywający naszej reprezentacji. W środę Polacy wygrali po pięciosetowym boju. Czwartkowe starcie zakończyło się już po zamknięciu tego numeru „Łącznika”.

(mk) - ŁZ