– Zostańmy w domu, to nie jest czas na zacieśnianie kontaktów towarzyskich – mówi Waldemar Michałowski, dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego w urzędzie miasta.

– Zielonogórzanie przestrzegają zasad kwarantanny społecznej? Zostaliśmy w domu, czy bez potrzeby „szwendamy się” po mieście?

– Większość zielonogórzan zdała egzamin z odpowiedzialności obywatelskiej. Wychodzi z domu jedynie po zakupy i do apteki. Dla zachowania dobrego zdrowia mieszkańcy spacerują, biegają, jeżdżą na rowerze. W pojedynkę lub dwie osoby. Zdarzają się niestety „czarne” owce. W pobliżu komendy policji przy ul. Partyzantów widziałem dwóch chłopców na rowerkach i podążających za nimi jak cień, dwóch zadowolonych z siebie tatusiów. To skrajna nieodpowiedzialność. W poprzedni weekend zakrapianą alkoholem imprezkę urządziło sobie sześciu panów w parku Sowińskiego. Musimy zrozumieć, czas pandemii koronawirusa nie służy temu, aby „szwendać” się po mieście bez potrzeby. Grozi nam śmiertelne niebezpieczeństwo. Nie chcę już epatować liczbami, ale we Włoszech, Francji i Hiszpanii zmarły tysiące osób. Zostańmy w domu. Obecnie najlepsza jest izolacja. Żadne zakazy nic jednak nie dadzą, jeśli nie będziemy ich przestrzegać. Konieczna jest duża samodyscyplina, z wielu aktywności trzeba zrezygnować. Ja sam z dziećmi i wnukami widuję się tylko na Skypie.

 

– Ile takich „czarnych owiec” złapano na gorącym uczynku?

– W sobotę, 28 marca, na Dzikiej Ochli nie było tłumów ludzi, ale sześć patroli strażaków ochotników i trzy patrole straży miejskiej wylegitymowały 14 osób, które zażywały kąpieli lub piły alkohol. Kolejnym 16 zwróciliśmy uwagę. Grupkę młodzieży straż przegoniła m.in. z Wagmostawu i z okolic amfiteatru. Przy ul. Batorego, przy jednym z bloków sąsiedzi zorganizowali spotkanie. Przy ul. Kordiana zerwano taśmę zakazującą wejścia na plac zabaw. Wszystkie te osoby pouczono.

 

– Jak to pouczono? A nie można ich było przykładnie ukarać?

– Owszem, straż miejska może ukarać mandatem w wysokości 500 zł – za niepostrzeganie ograniczeń w życiu społecznym nałożonych przez rząd. Prezydent Janusz Kubicki nie wyklucza takiej możliwości. Na razie skupiamy się na pouczaniu i edukowaniu zielonogórzan. Przypominamy im, że część osób przechodzi koronawirusa bezobjawowo i możemy się od nich zarazić. Do sklepu też nie trzeba chodzić codziennie, można na przykład co trzy dni, a chleb da się zamrozić.

 

– Czy do kontrolowania przestrzegania przepisów wykorzystujecie drona?

– We wspomnianą sobotę i w niedzielę przy jego pomocy i wspólnie ze strażakami z OSP Jarogniewice wspomagaliśmy zielonogórską policję. Latający „strażnik miejski” zauważył rozpalonego grilla na ogródkach działkowych przy ul. Botanicznej. Rozbawione towarzystwo rozpędziła policja. Z drona namierzono też czwórkę młodych osób spożywających piwo na Górce Tatrzańskiej.

 

– Komunikaty z megafonów napominają mieszkańców, żeby zostali w domu.

– Komunikaty głosowe dołączyliśmy do naszych 42 syren. Mieszkańcy bardzo dobrze je przyjęli. W zeszłym tygodniu, z przyczyn technicznych, nie wszystkie syreny były słyszalne. Zadbaliśmy już o dobrą jakość nagrania.

 

– We wtorek rząd wprowadził kolejne ograniczenia, co to zmieni w waszej pracy?

– Jeszcze bardziej rygorystycznie niż dotychczas, będziemy sprawdzać, czy zachowana jest dwumetrowa odległość między spacerującymi. Osoby niepełnoletnie nie mogą wychodzić z domu bez dorosłego opiekuna. Zwrócimy na to uwagę. I lepiej już nie wychodzić do lasu.

– Dziękuję.

Rafał Krzymiński