Pamiętacie makiety dawnej Zielonej Góry, które można było podziwiać w muzeum? To już ich nie zobaczycie. Nie ma malutkich domków z tektury. Zastąpiła je multimedialna prezentacja.

– Czyżniewski! To cios dla ciebie. Ty zazwyczaj w każdym muzeum pilnie śledzisz makiety miast albo zamków. Tu domek, tam kościółek i… przepadłeś w tym oglądaniu. Gdybyś tyle uwagi przywiązywał do mycia patelni… – moja żona przy każdej okazji potrafi poruszyć drażliwy temat obsługi zlewozmywaka.

Ma rację. Bardzo lubię podziwiać makiety przedstawiające dawne miasta, kościoły, twierdze. Jestem stałym bywalcem parków miniatur. W Muzeum Ziemi Lubuskiej zawsze przystawałem przy makietach dawnej Zielonej Góry.

– Te stare makiety można zobaczyć na filmie. Teraz mamy nowoczesną prezentację multimedialną – opowiada Leszek Kania, dyrektor muzeum. Niestety, placówka jest zamknięta i chociaż jest gotowa po rozbudowie, na razie nie możemy oglądać nowej wystawy. My od października wędrujemy po niej na łamach „Łącznika”.

Fot. Tomasz Czyżniewski Fragment ekspozycji poświęconej dziejom miasta i regionu
Fot. Tomasz Czyżniewski
Fragment ekspozycji poświęconej dziejom miasta i regionu

Tymczasem dyrektor Kania uruchamia pierwszą prezentację. Na planszy wyświetla się zarys średniowiecznego Grünberga. Drogą prowadzącą do miasta jadą wozy z osadnikami. Działo się to dawno, dawno temu, przed wiekami. Tradycja mówi, że na naszych terenach zamieszkali osadnicy z Flandrii i to oni przyczynili się do założenia winnic i wielowiekowych tradycji produkcji wina. Podobno pojawili się na naszych terenach około 1150 roku. Wówczas Zielona Góra nie była miastem. Niemieccy kronikarze jako datę powstania miasta podają rok 1222. Jednak wcześniej zapewne istniała jakaś osada. Pierwsi zielonogórzanie mieszkali w okolicach dzisiejszego pl. Matejki, gdzie stał kościół pw. św. Jana. Niedawno w tym miejscu odkryto stary cmentarz, co opisywałem w Spacerowniku.

Fot. Tomasz Czyżniewski Galeria współczesnej sztuki, z tyłu słynny obraz Marka Oberlandera „Napiętnowani”
Fot. Tomasz Czyżniewski
Galeria współczesnej sztuki, z tyłu słynny obraz Marka Oberlandera „Napiętnowani”

Grupa Flamandów wraz z osiołkiem ciągnącym ich skromny dobytek, często była pokazywana na okolicznościowych imprezach. Tak np. było podczas słynnego korowodu w 1900 r., który nawiązywał do 750-lecia tradycji winiarskich. Z tej okazji wydano serię pocztówek – przedstawiały poszczególne historyczne grupy biorące udział w korowodzie. Obok orszaku Bachusa, książąt piastowskich, króla Fryderyka, znalazło się również miejsce dla Flamandów z osiołkiem i wozem. Pocztówkę z tej serii prezentuję obok.

Wirtualny wóz dociera do osady. Po chwili fragment makiety unosi się i widzimy jak wokół miasta powstają mury obronne. Takie czary-mary zrobione przy pomocy rzutników.

Ze zbiorów Czesława Osękowskiego Korowód z 14 października 1900 r. – maszeruje grupa osadników flamandzkich
Ze zbiorów Czesława Osękowskiego
Korowód z 14 października 1900 r. – maszeruje grupa osadników flamandzkich

W 1408 r. zielonogórscy mieszczanie kupili od proboszcza Petera Hanzla dobra Zawady. 14 lat później dokupiono część posiadłości braci Fritsche i Hansa von Letzlau. Brakowało tylko reszty Zawady z Lasem Odrzańskim, który miastu przekazał książę Henryk XI. Postawił jednak warunek.

– Wieś jest wasza, ale wszystkie płynące stąd dochody musicie przeznaczyć na budowę murów obronnych – zakomunikował władca. Tak się stało.

Dzięki temu wiemy, kiedy powstały mury obronne Zielonej Góry. Chociaż znawca średniowiecza – Stanisław Kowalskiuważa, że użyte przez księcia sformułowanie „budowę” raczej oznaczało rozbudowę umocnień, które w jakiejś formie musiały istnieć już wcześniej.

Fot. Tomasz Czyżniewski Ze zbiorów Muzeum Ziemi Lubuskiej Portret cesarza Leopolda I z XVIII wieku. Obraz pochodzi z zielonogórskiego ratusza.
Fot. Tomasz Czyżniewski
Ze zbiorów Muzeum Ziemi Lubuskiej
Portret cesarza Leopolda I z XVIII wieku. Obraz pochodzi z zielonogórskiego ratusza.

 

Miasto zostało otoczone murami, które może nie były zbyt potężne, ale chroniły Zieloną Górę przed mniejszymi oddziałami wojskowymi i rabusiami.

Tymczasem dyrektor Kania włącza kolejną prezentację, która opowiada o współczesnej Zielonej Górze. To już jednak musicie zobaczyć sami, kiedy muzeum będzie otwarte.

W naszym spacerze pokazałem jedynie fragment ekspozycji. Została jeszcze powojenna historia miasta. Do obejrzenia na żywo. To na jednym piętrze, na kolejnym prezentowana jest sztuka współczesna.

Fot. Tomasz Czyżniewski Ze zbiorów Muzeum Ziemi Lubuskiej Miś – ukochana zabawka małego Jasia Stawiarskiego, który w 1940 r. wraz z rodzicami i bratem został deportowany na Syberię a później do Kazachstanu. Miś towarzyszył chłopcu na zesłaniu, w 1946 r. powrócił wraz z nim do Polski. Po latach prof. Jan Konrad Stawiarski, jeden z założycieli zielonogórskiego oddziału Związku Sybiraków, przekazał misia do zbiorów muzeum. Jest prezentowany na wystawie.
Fot. Tomasz Czyżniewski
Ze zbiorów Muzeum Ziemi Lubuskiej
Miś – ukochana zabawka małego Jasia Stawiarskiego, który w 1940 r. wraz z rodzicami i bratem został deportowany na Syberię a później do Kazachstanu.
Miś towarzyszył chłopcu na zesłaniu, w 1946 r. powrócił wraz z nim do Polski. Po latach prof. Jan Konrad Stawiarski, jeden z założycieli zielonogórskiego oddziału Związku Sybiraków, przekazał misia do zbiorów muzeum. Jest prezentowany na wystawie.
Tomasz Czyżniewski
Codziennie nowe opowieści i zdjęcia
Fb.com/czyzniewski.tomasz