Koronawirus storpedował otwarcie Parku Książęcego w Zatoniu. Żadnych oficjalnych uroczystości nie będzie. Park jest jednak cały czas dostępny. Działająca w nim kawiarnia również. Zaprasza we wszystkie dni tygodnia.

– Nie tak sobie wyobrażaliśmy moment otwarcia. Miałem nadzieję, że się nam uda i epidemia nie storpeduje planów – wzdycha Jarosław Skorulski, szef Stowarzyszenia Nasze Zatonie. – Miała być konferencja, dwa koncerty, historyczny przemarsz. Nic z tego. W obecnej sytuacji nie ma sensu narażać zielonogórzan. Jakąś fetę z „fajerwerkami” urządzimy może na wiosnę. Ale park można zwiedzać.

Trzeba pamiętać, że park w Zatoniu to najcenniejsze tego typu założenie w Zielonej Górze i okolicy. To tutaj, po wyjeździe z Francji w 1840 r. zamieszkała księżna Dorota Talleyrand-Perigord. Na jej zlecenie przebudowano pałac. I to księżna wynajęła Petra Lenne, królewskiego architekta ogrodniczego pracującego na dworze Hohenzollernów, by zaprojektował park w Zatoniu. Mistrz stworzył park w stylu angielskim z charakterystycznymi alejkami i zakolami. Głównym elementem założenia stała się wielka łąka Joanny z rosnącym na niej dębem Talleyranda.

Po wojnie park zarósł i stracił pierwotny charakter. Jego rewitalizację zaprojektowała Agnieszka Kochańska, która ocenia, że jeszcze trzeba przynajmniej kilku lat, by posadzone rośliny (np. kwiaty) urosły i nadały mu odpowiedni charakter. Jednak już teraz Zatonie zachwyca. Można to sprawdzić w każdej chwili.

– W sobotę, 17 października, poprowadzimy kilka wycieczek. Trzeba się było wcześniej zapisać. Przewodnicy będą ubrani w stroje z epoki. Pojawi się księżna Dorota i pałacowy ogrodnik – zdradza J. Skorulski, który wcieli się w postać Augusta Talleyranda-Perigord, syna księżnej Doroty. To on dobudował do pałacu oranżerię. Dzisiaj pałac jest trwałą ruiną, natomiast oranżeria została odbudowana i mieści się w niej kawiarnia.

Proponowane słodkości, np. deser Delfinka czy ciastka Kule Talleyranda powstały na zamówienia zatońskiej kawiarni i będą do kupienia tylko w tym miejscu. – Inspiracją do ich stworzenia były autentyczne dokumenty dotyczące księżnej Doroty. Sprawdził je dla nas Zbigniew Bujkiewicz z Archiwum Państwowego, gdzie zachowały się przepisy dworskich kucharzy, głównie obiadowe – wyjaśnia Maria Idzikowska, która prowadzi kawiarnię. W lokalu również mają się odbywać wydarzenia artystyczne. – Zapraszam na wyśmienitą kawę – śmieje się M. Idzikowska. Kawiarnia jest czynna od poniedziałku do czwartku w godz. 15.30-19.00, w piątki od 15.00 do 20.00, w soboty i niedziele od 11.00 do 20.00.

Zmrok nie powinien być dla spacerowiczów przeszkodą, bo teren wokół pałacu i prowadzące do niego alejki zostały oświetlone. Podobnie jak parking przy ul. księżnej Doroty (droga w kierunku Marzęcina). Przy nim stoi budynek informacji turystycznej. – Właśnie rozpoczynamy działalność – informuje Hubert Małyszczyk, szef Visit Zielona Góra. Placówka będzie czynna przez pięć dni w tygodniu, od środy do niedzieli w godz. 10.00-18.00. W godzinach otwarcia kawiarni i informacji turystycznej czynne będą znajdujące się w nich bezpłatne toalety.

Przez kilka tygodni, w ruinach pałacu będzie można obejrzeć wystawę ukazującą park i pałac 100 i 50 lat temu – w czarno-białej fotografii. Natomiast w soboty będą odbywać się spacery z przewodnikami o pełnych godzinach – od 11.00 do 16.00. Obowiązują zapisy mailowe, adres: info@visitzielonagora.pl. Gdy zamykaliśmy ten numer „Łącznika” było jeszcze kilka wolnych miejsc.

(tc) ŁZ