16. kolejek rundy jesiennej czekali na domowe zwycięstwo w klasie okręgowej piłkarze Drzonkowianki Racula. Wykorzystali ostatnią okazję gry o ligowe punkty w tym roku.

Wygrali i to w jakim stylu! Podopieczni Krzysztofa Nykiela pokonali Lecha Sulechów aż 7:1 (4:1). – Chłopakom są potrzebne te zwycięstwa, żeby zobaczyć, że praca przynosi efekt – komentował po końcowym gwizdku środowego spotkania opiekun raculan. Przed meczem z Lechem gospodarze strzelili tylko jedną bramkę na domowym boisku w Starym Kisielinie. Jednym z bohaterów był Roberto Piantini, który popisał się hat-trickiem. Snajper, który sezon zaczynał na… obronie. – Chyba odkryliśmy „dziewiątkę”, która potrafi nam przytrzymać piłkę, sfinalizować akcję. Brakowało nam tego – komplementował Włocha trener.

Zespół oprócz wygranej 11 listopada z Lechem, dołożył jeszcze jesienią dwa triumfy na wyjazdach. Na początku rundy z TKKF-em Chynowianką-Francepolem Zielona Góra 1:0 i nad Spartą w Grabiku 6:2. Do tego były dwa remisy i aż dwanaście porażek. Suma – 11 punktów, pozwala przezimować na 14. pozycji w 18-zespołowej stawce. – Straciliśmy punktów drugie tyle. Około 22 „oczek” w naszym dorobku to byłby prawdziwy obraz Drzonkowianki.

Niektóre mecze przegraliśmy na swoje życzenie – zaznacza K. Nykiel, który pierwszy sezon prowadzi raculan. – Ta drużyna jest w powijakach, wiele mamy jeszcze do przepracowania, ale w „okręgówce” naprawdę tylko może pierwsza piątka jest poza zasięgiem. W konfrontacji z pozostałymi najważniejsza jest dyspozycja dnia – uważa opiekun Drzonkowianki.

(mk) ŁZ