Mural nieopodal konkatedry pw. św. Jadwigi przypomina Wydarzenia Zielonogórskie z 1960 r. Widać na nim tłum ludzi rzucających kamieniami.

– Chodziło mi o to, by pokazać wielu ludzi z tym charakterystycznym gestem ręki. Trzymają w niej kamienie, którymi będą rzucać w milicjantów. To wyraz buntu – opowiada Jakub Bitka, artysta plastyk, autor murali. Jego dzieło komponuje się ze stojącą nieopodal rzeźbą przedstawiającą ks. Kazimierza Michalskiego, którego po Wydarzeniach Zielonogórskich komuniści usunęli z miasta. Rzeźbę odsłonięto w maju tego roku.

Na początku listopada pokazywaliśmy J. Bitkę podczas pracy nad muralem. Wtedy malował chłopca w krótkich spodenkach z kamieniami w ręku – to jedno z najbardziej rozpoznawalnych zdjęć, które wykonali agenci SB podczas rozruchów. 30 maja 1960 r. demonstranci broniący Domu Katolickiego starli się z milicją. W ruch poszły pałki, gaz łzawiący i kamienie. Setki osób aresztowano. To były największe rozruchy w dziejach powojennej Zielonej Góry. W czasach PRL władze chciały je wymazać z pamięci zielonogórzan.

– Korzystałem z tych zdjęć przechowywanych w archiwum IPN – przyznaje J. Bitka. – Analizowałem je, między innymi przyglądając się gestom. Przed muralem trzeba na chwilę przystanąć i poszukać. Tu nie ma jednego bohatera, który wszystko opowiada. Jest wiele postaci budzących pytania. To opowieść o starciu człowieka z rzeczywistością, systemem. To wyraz buntu. Nie miało powstać renesansowe dzieło, ładnie malowane, lecz nowoczesne, bardzo ekspresyjne.

Autor wykorzystał robione z ukrycia zdjęcia SB oraz zdjęcia ze współczesnych rekonstrukcji Wydarzeń Zielonogórskich. A wśród nich widzimy fotografie z kartotek milicyjnych osób aresztowanych za udział w rozruchach. To prześladowani zielonogórzanie.

(tc) ŁZ