Granie pod chmurką zawsze było modne. I w przedwojennym Grünbergu, i w powojennej Zielonej Górze. Lubiliśmy większe i mniejsze muszle koncertowe oraz amfiteatr. Na starych przedwojennych pocztówkach odnalazłem pięć muszli koncertowych. Zapewne było ich więcej.

– Czyżniewski! Niech zgadnę, zaraz powiesz, że patelnia jest czyściutka jak nie wiem co, a muszli koncertowych było równie dużo jak kręgielni – moja żona jednym zdaniem podsumowała moją działalność. A przecież patelnia jest czyściutka, bo… mamy ferie. Chyba przed wyjazdem ją umyłem?

Z kręgielniami małżonka ma rację. Na przełomie XIX i XX wieku było ich w naszym mieście bardzo dużo. Niewielkie tory budowano przy wielu restauracjach. Doliczyłem się ich kilkunastu. Po prostu miasto graczy w kręgle! Nie było telewizji i ludzie nie siedzieli w domach, lecz gdzie indziej szukali rozrywki. Może dlatego było w mieście kilka muszli koncertowych. Stały przy lokalach gastronomicznych. Restauracja, letni ogródek i obok muszla – taki schemat pozwalał na przyjmowanie wielu gości.

Ogród w domu strzeleckim (powojenny klub Gwardia). Plac mógł pomieścić kilkaset osób. Muszlę zbudowano tyłem do ulicy tuż przy wejściu do ogrodu – Ze zbiorów Sławomira Ronowicza

Popatrzmy na litografię wydaną przez zielonogórską firmę Juliusa Fiedlera (pierwsze zdjęcie na górze strony). To Hotel Russischer Kaiser u zbiegu dzisiejszych ulic Chrobrego i Wyspiańskiego. Budynki przetrwały. Litografia przedstawia budynek główny, sąsiednią ulicę Bahnhofstrasse (dzisiaj al. Niepodległości) oraz obiekty na zapleczu hotelu: kolonadę – gdzie pod dachem mogli siedzieć goście oraz niewielką muszlę koncertową – tutaj nazwaną pawilonem muzycznym. Niestety, Fiedler nie uznał za stosowne pokazać światu działającą tutaj kręgielnię, która stała wzdłuż ul. Wyspiańskiego. Muszla była też w Dolinie Luizy, czyli powojennym Wagmostawie. My jednak na chwilę przenieśmy się na ul. Sienkiewicza, do lokalu Vereinshaus prowadzonego przez Augusta Stiera (obecnie znajduje się tu miejski wydział komunikacji). Lokal pokazuje kolejna pocztówka, również wydana przez firmę Juliusa Fiedlera. Restauracja, duża sala taneczna, letni ogródek wśród drzew i… muszla koncertowa. Występu muzyków słucha ok. 80 gości restauracji (policzyłem).

To niewiele, w porównaniu z możliwościami domu strzeleckiego położonego przy dzisiejszej ul. Strzeleckiej, klub Gwardia. Spójrzcie na zdjęcie na dole strony. Ile osób siedzi na placu? 200? 300?

Hotel Russischer Kaiser na rogu dzisiejszej ul. Chrobrego i Wyspiańskiego. Litografia wysłana w 1905 r. Jeden z rysunków przedstawia pawilon muzyczny na tyłach hotelu – Ze zbiorów Sławomira Ronowicza

To było jedno z najważniejszych miejsc w dawnym Grünbergu. Tutaj organizowano wiele ważnych uroczystości. Stąd wyruszały manifestacje. Tutaj uchwalono budowę wieży Braniborskiej. Tutaj trenowali członkowie bractwa kurkowego, organizując swoje zawody. Pierwszym zielonogórskim królem kurkowym został Michel Bihrhan, w 1661 r. Obowiązki i przywileje opisuje statut zielonogórskiego bractwa kurkowego wystawiony 6 kwietnia 1687 r. Przechowywany jest w bibliotece uniwersyteckiej.

W 1804 r. strzelcy wybudowali swoją nową siedzibę przy ul. Strzeleckiej. To był dwukondygnacyjny, murowany dom z dużą salą na piętrze. Miasto na budowę przeznaczyło bezpłatnie m.in. 15 pni drzew na belki i 20 tys. cegieł. Kolejne 20 tys. cegieł sprzedało po kosztach. Tuż obok w 1809 r. dobudowano kręgielnię. Przez ponad 200 lat strzelnica umiejscowiona była wzdłuż ul. Strzeleckiej, a po drugiej stronie ulicy znajdował się plac strzelecki (dzisiaj w tym miejscu stoi LO III).

Stara strzelnica wzdłuż ulicy figuruje jeszcze w dokumentach z 1925 r. Wtedy w głębi ogrodu działała już nowa strzelnica. To przy niej wybudowano kolonadę długą na kilkadziesiąt metrów. Wraz z ogrodem uzupełniała dużą salę bankietową. Nie było jednak muszli koncertowej.

– Powstała trzy lata później. 18 maja 1928 r. policja budowlana zatwierdziła projekt budowlany – opowiada Zbigniew Bujkiewicz z Archiwum Państwowego. To był duży, podpiwniczony obiekt. Scena miała osiem metrów szerokości. Z tyłu i z boku sceny było zaplecze i garderoby dla występujących. Przetrwała kilkadziesiąt lat. Stała jeszcze w 1960 r. jednak była już w opłakanym stanie. Chyba od dłuższego czasu tam nie grano i nie tańczono. Przed sceną ułożone były dechy do tańców. Podobny „zestaw” – dechy plus muszla funkcjonował na tyłach nieistniejącego już hotelu Parkowego przy ul. Dąbrówki (na wprost więzienia).

Restauracja Vereinshaus przy ul. Sienkiewicza (dzisiaj wydział komunikacji). Na tyłach, w ogrodzie stała niewielka muszla koncertowa – Ze zbiorów Sławomira Ronowicza

 

Tomasz Czyżniewski

codziennie nowe opowieści i zdjęcia

Fb.com/czyzniewski.tomasz