Jedno zwycięstwo, 11 porażek – to bilans ZKS-u Palmiarni Zielona Góra po pierwszej rundzie zmagań w Lotto Superlidze tenisa stołowego.

Podopieczni Lucjana Błaszczyka są beniaminkiem, wrócili do elity po rocznej banicji. I łatwo nie mają. W krajowym składzie zdołali pokonać jedynie Fibrain AZS Politechnikę Rzeszów na wyjeździe 3:2. W ostatnim meczu pierwszej rundy przegrali u siebie z aktualnymi mistrzami kraju – Sokołowem Jarosław 1:3. Półmetek sezonu o spadku jeszcze nie przesądza, ale przed zielonogórzanami bardzo trudna walka o pozostanie w gronie najlepszych. Zacznie się po Nowym Roku. – Strata do przedostatniej drużyny to tylko 3 punkty. Będziemy walczyć. Może sprowadzimy do nas Taku Takakiwę. Wtedy bylibyśmy silniejsi – uważa L. Błaszczyk. W styczniu ZKS rozegra cztery mecze w 10 dni. W drugiej rundzie czołowa szóstka walczy o mistrzostwo Polski, zaś dolna część tabeli zagra o utrzymanie. – Zagramy każdy z każdym i ostatni zespół spadnie – dodaje trener. Punkty z pierwszej rundy są zaliczane.

(mk) ŁZ