– Nasza szkoła jako jedyna w mieście współpracuje z brytyjskimi uczelniami – mówi Kuba Kowalczyk, anglista z III LO w Zielonej Górze.

– Jak się zaczęła przygoda z Oksfordem i Cambridge?

– Działalność centrum egzaminacyjnego, które prowadzi rekrutację do obu prestiżowych uczelni, zainicjował w 2011 r. nasz uczeń Maksymilian Brzezicki. Poprosił o przeprowadzenie egzaminu, który da mu przepustkę na studia do Anglii. Dostał się na wymarzoną medycynę na Oksfordzie, przez kilka lat pracował na oddziale neurochirurgii szpitala w Bristolu, jednego z najnowocześniejszych na Wyspach Brytyjskich. Obecnie jest wykładowcą uczelni w Oksfordzie i lekarzem szpitala w tym mieście.

– M. Brzezicki to największy ambasador liceum?

– Odniósł spory sukces, a teraz bardzo nam pomaga. Przyjeżdża co roku i zachęca uczniów, żeby wybrali Oksford lub Cambridge. Angażuje ich w swoje projekty, zaprasza na tygodniowe staże do szpitala. Mają szansę zobaczyć jak lekarz rozmawia z pacjentem albo robota, który rozwozi chorym tabletki. Dzięki wsparciu Maksa ok. stu uczniów po zdaniu testu pisemnego, pojechało na rozmowę kwalifikacyjną do Anglii. We wtorek poprowadzi w naszej szkole kolejne warsztaty.

– Anglicy weryfikują wasze uprawnienia?

– Weryfikacja jest co pięć lat. Wymogi rosną. Anglicy oczekują spełnienia tzw. norm kulturowych, czyli dla przykładu musielibyśmy egzaminować dziewczyny w burkach. Od 2025 r. wzorem lotnisk, które wykrywają metale, będziemy musieli wykrywać pomoce multimedialne. Pozostałe zasady są takie jak u nas np. sprawdzamy dowód osobisty.

– Proszę opisać egzamin.

– Arkusze egzaminacyjne dostajemy tydzień przed terminem, przechowujemy je w szafie pancernej. Prowadzimy egzaminy z medycyny, filologii angielskiej, prawa, matematyki, fizyki i informatyki.

Egzamin medyczny składa się z trzech części. W pierwszej godzinie sprawdzamy wiedzę naukową, kolejne pół godziny uczniowie wypełniają testy z biologii i medycyny. Trzecia półgodzinna cześć jest przeznaczona na napisanie rozprawki w duchu anglosaskim. Uczeń spodziewa się wiedzy podręcznikowej z choćby systemu politycznego Wielkiej Brytanii, a musi swobodnie łączyć fakty z różnych dziedzin wiedzy. I wypowiedzieć się na kontrowersyjne tematy. Chodzi o myślenie krytyczne, umiejętność logicznego myślenia, dedukcji i kreatywność. Biedronki są czerwone, truskawki też, w Anglii zadają abstrakcyjne pytanie: Dlaczego tak jest? W teście M. Brzezickiego, dziecko zagroziło mamie, że przestanie oddychać i się udusi. Na pytanie, czy kobieta powinna wezwać pogotowie, odpowiedział, że na miejscu tej matki zabrałby dziecko do dobrego psychiatry.

– Błyskotliwe!

– Maks dostał dodatkowe punkty za umiejętność wyciągania prawidłowych wniosków.

– Sejf z odpowiedziami jedzie do Anglii?

– Po godzinie po zakończeniu egzaminu, kurier odbiera zadania. Po trzech tygodniach Cambridge podaje wyniki.

– Przygotowuje pan uczniów z wiedzy językowej, uczy pisać eseje. Ale jest sposób na kreatywność?

– Od kilku lat we współpracy z doktorem Piotrem Pochyłym z UZ organizujemy debaty oksfordzkie. Uczniowie są za albo przeciwko tezie. Zgodnie z zasadami nie zawsze zgadzają się ze stroną, którą reprezentują. To uruchamia kreatywność.

– Tym projektem rzuciliście wyzwanie „Jedynce”?

– To nie było zamierzone (śmiech). Egzaminujemy uczniów ze wszystkich zielonogórskich szkół, ale i Żar, Nowej Soli i Świebodzina. Zapytania mieliśmy nawet z Wrocławia. W tym roku przez sito egzaminacyjne przebrnął Kamil Lutowski. Wyniki tego egzaminu ogłoszono w piątek, ale zostaną ujawnione po tygodniu.

– Egzamin nie jest łatwy?

– Uczeń musi reprezentować wyższy poziom, niż na maturze rozszerzonej. Nie wystarczy, że opowie o swoim hobby. Potrzebne jest słownictwo specjalistyczne z wielu dziedzin nauki, ale zielonogórska młodzież udowadnia co roku, że przy odpowiednim zaangażowaniu można sobie z tym poradzić bez większych przeszkód.

– Dziękuję za rozmowę.

Rafał Krzymiński